Kultura i sztuka

Elwood,9 marca, 2016

Theremin – urządzenie/instrument muzyczny, będący główny bohaterem dzisiejszego otwarcia Google, to nic innego jak wyjący niczym syrena elektrofon(dźwięk wydawany jest za pośrednictwem drgań elektrycznych). Tutaj macie próbkę umiejętności thereministy, a ja tylko wspomnę, że po włączeniu tego filmu psy u sąsiada zaczęły wyć. A, i grają na takim sprzęcie m.in. Shinoda z LP, Newsted, Jimmy Page i Joey Jordison.

Kultura za nami, pora więc sztuk kilka wskazać z ostatnich dni by się nie cniło wieczorami. Trudne Sprawy nie zawsze przychodzą na ratunek a i GoogleBox ostatnio jakiś mniej obsceniczny… Anyway:

  • Warto oglądać Memphis ostatnimi czasy. Nie dlatego, że kiedyś byli jałowi czy zgnuśniali, ale dlatego, gdyż obecnie muszą wchodzić na kolejne stopnie drabiny jakubowej by nie wypaść z roli drugforundowca. Gasol – out. Jego druh zastępowy, Wright – out. Andersen jest obijany niemiłosiernie więc podkoszowo na poważnie grają długie i ciężkie minuty Zachem, rewelacyjnym dynamicznym Greenem, wujowym Hollinsem oraz chwilami Lancelotem. I Barnesem. Jakby dwaj ostatni byli wybitnie podkoszowi. Tak czy inaczej, wysokich im brakuje ale charakteru i zaciętości – ni krzty. Tony Allen, Super Mario, Zach, Lance nawet i Vince z 3 falą młodości nie dają się wycyckać z wyścigu o PO. Good luck i żeby Wam Houston w drogę nie weszło.
  • Co do Houston – mówiąc wprost, nie lubię ich. Przynajmniej obecnie, gdy sobie wymyślili cwany plan z Brodą (ostatnio się obudził, +35 punktów w 3 kolejnych meczach i jak na niego poprawna obrona) i Howardem (15/12 teoretycznie najlepszego środkowego ligi, zachowania niegodne dominatora i ostatnie poniewieranie przeciwnikiem 2 miesiące temu – 36/26 na Clipps). Do tego odkupiciel Josh „31% z gry” i mamy obraz zespołu poniekąd nijakiego, z problemami wewnętrznymi.
  • Rozdartego, jak zapewne niedługo rozdarte będzie Thunder. Pomyślcie – macie dwóch z pięciu topowych graczy ligi, do tego macie rewelacyjną rotację wysokich (deff/off czyli Serge, Enes i Steven) i Diona Waitersa by Was bawił. Na co realnie macie szansę? Finał ligi? Niee, za dużo chętnych. Finał konferencji? Przy ostatnim tchnieniu Spurs? Też raczej nie. Półfinał konferencji, top 4 zachodu? GSW, Spurs, może Clipps i Wy. Albo ktokolwiek mający dzień konia albo walczący do upadłego. Od 6 lat staracie się o mistrza, od 6 lat albo kontuzje albo matchupy psują Wam krew. Ostatni dzwonek, by nie machać Durantowi wsiadającemu do busa do DC a Westbrookowi gdziekolwiek. Cenię to, co zostało tam zbudowane, ale czas, by to w końcu wypaliło.
  • Idziemy na rekord. Piątka z przodu dumnie brzmi, jeszcze podsycona problemami kadrowymi smakuje lepiej. Do końca 20 spotkań, mamy najwyższy w historii zespołu odsetek wygranych (67%), ciężki kalendarz przed nami(na pęczki zespołów walczących o PO i rozstawienie, chwilami Knix i Nets) i cel do osiągnięcia. Raz, że mistrzostwo wschodu jest na wyciągnięcie ręki. Dwa, że milo by było nie oglądać swych facjat w lustrze w zestawieniu „Gone Fishin 2016” po pierwszej rundzie. Miejsce 1/2 wydają się być pewne, przy tym rozstawieniu (tak realnie) wpadamy w pierwszej rundzie na Indy (mamy zaciętą serię), modlimy się o sukces i w drugiej rundzie mamy jeszcze ciężej z Miami (po ASG odrodzeni, z rewelacyjną rotacją) bądź Bostonem (Memphis do kwadratu, każdy za każdego, generalnie to taka ekipa, której powierzasz córkę na studniówce i jesteś spokojny o jej cnotę) a pod koniec bijemy Króla.

Nuff Said

 

p.s.

March Madness się zbliża jo. Bądźcie czujni.

Z miłości do koszykówki:
Elwood
9 marca, 2016