6 na 3 – o nowym logo i playoffowych szansach

wojbielewicz,23 grudnia, 2014

1. Lepszym ruchem ze strony organizacji byłby powrót z motywem do czasów Vince’a Cartera czy rozpoczęcie nowej historii z całkowicie nowym wizerunkiem?

amir

Michał Kajzerek (ProBasket): Atlanta w bardzo zgrabny sposób wróciła do swojej historii, ale miała ku temu okazję. Logo Jastrzębia jest proste, ponadczasowe. Ekipy stawiają teraz na minimalizm i prostotę, bo takie są tendencje w rebrandingu. Ludzie lubią proste kształty, proste linie, dlatego byłem wielkim przeciwnikiem tego, co zrobili z Pelikanem w Nowym Orleanie. Osobiście nowe logo Raptors bardzo mi się podoba.

Kosma Zatorski (MVP Magazyn): Stare logo i stroje są jednymi z najpiękniejszych w historii, ale… Chyba jednak lepiej postawić na coś zupełnie nowego. Tym bardziej, że Vince wylądował w Memphis a nie w Toronto. Cieszę się, że w końcu Raptors zdecydowali się na rebranding, ponieważ ich stroje i hala są dla mnie obok Rocekts najnudniejszymi w lidze. A szkoda, bo publika Raptors jest w czubie tych, które robią na meczach największy hałas. Zasługują więc zdecydowanie na coś nowego i lepszego. Za koszami powinno się pojawić hasło WE THE NORTH, które jest genialne.

Wojciech Bielewicz (MVP Magazyn, ProBasket): Lubię motyw retro na różne okoliczności. Na dni typu „Drake Night”, obchody dwudziestolecia klubu, czy po prostu założenie od czasu do czasu tych zajebistych fioletowych koszulek z raptozaurem. Myślę jednak, że rozpoczęcie nowej historii jest tutaj zdecydowanie na miejscu. Trzeba odciąć tę pępowinę od czasów Cartera i zacząć czasy Caboclo, czy tam DeRozana i Lowry’ego.

Piotr Zarychta (Twitter): Zdecydowanie motyw z czasów Cartera. Ja w ogóle jestem maniakiem lat 90. i najchętniej wszystkie drużyny bym wrócił do tamtych czasów, bo to były czasy nieziemskie. Czy Raptors strzelają sobie w kolano? Może i tak, ale z drugiej strony teraz minimalizm jest w cenie, a to chyba udało się akurat osiągnąć.

Michał Górny (MVP Magazyn): W myśl zasady „Jeśli stoisz w miejscu to się uwsteczniasz” Raptors wykorzystują najbardziej odpowiedni moment by spróbować przedrzeć się do świadomości fanów, jako nowa, lepsza wersja „tamtych Raps”. Oczywiście, póki, co Raptors nie dokonali więcej niż za czasów Air Canada Era, jednakże są na najlepszej by tam wrócić. Ba, powinni wejść na jeszcze wyższy poziom!

Mateusz Andrejuk (Toros, Toronto-Raptors.pl): Nowa historia i całkowicie nowy wizerunek. Toronto przeprosiło się z Carterem (przynajmniej kibice takie sprawiają wrażenie), stroje retro od czasu do czasu są fajne, ale to wszystko. Było, minęło. Nie wracajmy do tego. Po latach posuchy jest nowa drużyna, nowy obraz klubu, należałoby postawić grubą krechę i dla tego nowego zespołu budować zupełnie nowy wizerunek.

2. Czy rzeczywiście możemy traktować teraz Raptors jako „Toronto Nets’? Co można byłoby zmienić w aktualnym logo, żeby nie kojarzyło się z ekipą z Brooklynu (ew. jaki inny motyw powinien pojawić się w nowym logo?)

Toronto Nets

Kajzerek: Oj wielkie halo. Logo jest dobre bez względu na to czy ma wokół napis Toronto Raptors, czy go tam nie ma.

Zatorski: No niestety oba wyglądają bardzo podobnie. Motyw z piłką i pazurem jest super, ale można go rozwiązać na tysiąc sposobów. Rysowanie innego dinozaura niż ten „carterowski” nie miało sensu. Jego autor nie uciekłby od porównań ze starym. Pazur jest super, ale najbardziej jestem ciekaw, jak będą wyglądały nowe stroje. Czy również postawią na prostotę, jak Brooklyn? Oby tym razem nie było zarzutów o plagiat!

Bielewicz: Są podobne, ale to wina projektanta, że wszedł w takie, a nie inne kolory. Wystarczyłoby jeszcze dodać jakiś pazur, wyrzucić napis albo chociaż miasto. W tym momencie faktycznie kojarzy się to z Netsami.

Zarychta: Sam pomysł z pazurem jest dobry, ale podobieństwo do Nets jest tak samo duże jak było w przypadku Bobcats i Mavericks. Co można zmienić? Wszystko. Mi się nie podoba ten minimalizm, o którym pisałem w pierwszej odpowiedzi. Nie jestem grafikiem, ale kierunek, w którym idą loga klubów w NBA zdecydowanie mi się nie podoba. Skoro w nazwie jest zwierzę, to można je fajnie wykorzystać. Spójrzmy na Bulls, od lat to samo logo, ale od lat świetne, nie potrzeba zmian.

Górny: Faktycznie dobór formatu i kolorów jest dosyć niefortunnym rozwiązaniem. Jednak wystarczyłoby wyrzucić z logotypu nazwę zespołu i poszerzyć motyw graficzny. Miejmy nadzieję, że specjaliści od wizerunku mają w zanadrzu kilka wersji kolorystycznych. Osobiście wróciłbym do fioletu znanego z pierwszych lat istnienia organizacji.

Andrejuk: Zdecydowanie nie. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Logo jest rzeczywiście bardzo podobne i kiepskie przy okazji. Jednak nic więcej poza tym nie zostało pokazane. Nie wiadomo, w jakim stylu będą utrzymane stroje oraz jak będzie wyglądał parkiet. Przed stawianiem takich wniosków należałoby zaczekać na całokształt. Samo logo pozostawia wiele do życzenia. Przede wszystkim brakuje w nim tytułowego dinozaura, z którego, moim zdaniem, nie należy rezygnować. Co do kolorystyki nie jestem pewien. Jestem fanem aktualnej czerwieni i czerni, ale jeśli chodzi o ten aspekt, to wolę zaczekać na końcowy wynik „rebrandingu”.

3. Z innej beczki – Lou Williams, James Johnson i Patrick Patterson naprawdę postawili rezerwy Raptors na nogi. Czy z taką rotacją w Toronto mogą liczyć na coś więcej, niż rok temu?

yea

Kajzerek: Mogą liczyć na walkę o finał konferencji, nie mam co do tego wątpliwości. Nadal jednak brakuje im ciągłości gry, co było doskonale widać w meczu z Chicago Bulls. Utrata DeMara DeRozana wybiła niektóre rotacje z rytmu. Uciekają się do prostych rozwiązań, brakuje tego jednego gracza do biegania off-the-ball. DeRozan jest w tym elemencie jednym z najlepszych graczy w lidze. Z drugiej strony gra post-up Jonasa Valanciunasa nigdy nie wyglądał lepiej, więc chciałby widzieć go częściej próbującego swoich sił. Zaimponowali mi po drugiej stronie parkietu – sprawne podwojenia w pomalowanym, zapychanie środka i przecinanie lini podań, dużo defensywnego zaangażowania. To da im wiele zwycięstw w PO.

Zatorski: Pewnie, że tak. Raptors będą grali w finałach Wschodu! Świetnie się ich ogląda i znakomicie, że wspominacie tutaj o Jamesie Johnsonie. Nie jest może najefektywniejszym graczem, jego statystyki nie powalają, ale robi na boisku mnóstwo małych, niewidocznych rzeczy. Gość od czarnej roboty, którego nie sposób nie lubić. Go Raptors!

Bielewicz: Mogą liczyć na więcej, jednak nie jestem jeszcze aż tak optymistycznie nastawiony do tematu Finałów Konferencji. W grze Raptors widać dużą zmianę, widać dużą dojrzałość i przede wszystkim wygrywamy w tym sezonie pojedynki, w których jesteśmy znacznymi faworytami. Mistrzostwa zdobywa się jednak wygrywając z najlepszymi, a tutaj póki co nadal widać problem. Może ten problem się rozwiążę razem z powrotem DeRozana.

Zarychta: Zdecydowanie tak, ja bym do tego trio obowiązkowo dopisał Greivisa Vasqueza. Pamiętajmy też o tym, że do zdrowia wróci DeMar DeRozan i drużyna będzie jeszcze pełniejsza. Zdecydowanie stać Raptors na drugą rundę, ale tam nie widzę dla nich szans w starciu z kimś z tercetu Bulls/Cavs/Wizards. A przecież są jeszcze Hawks.

Górny: Zdecydowanie tak. Jednak nie sugerowałbym, że to zasługa rotacji. To wszystko dzięki chemii jaka panuje w szatni Raptors, co oczywiście poniekąd jest wypadkową dobrych występów tej trójki. Nawet Lou Williams, przez wielu jest traktowany jako zawodnik grający tylko wtedy, gdy zbliża się ostatni rok umowy, potrafił wrócić do naprawdę solidnych występów.

Andrejuk: Mogą i co najważniejsze, sami od siebie tego wymagają. Przejście pierwszej rundy nie powinno być żadnym problemem, szczególnie przy aktualnej sile wschodu. Jeśli chodzi o to, co mogłoby się zdarzyć w drugiej rundzie, to już jest to większa zagadka. Przy odpowiednim przeciwniku i odrobinie szczęścia, mogliby nawet zawędrować do finałów konferencji, ale to już jest szczyt na ten moment. Także to, na co na pewno mogą, moim zdaniem liczyć, to zacięta seria w drugiej rundzie. Wszystko ponadto, będzie już bardzo dobrym wynikiem.

Z miłości do koszykówki:
wojbielewicz
23 grudnia, 2014