Czy ten sezon jeszcze coś znaczy?

Toros,10 marca, 2015

Praktycznie środek nocy, odłożyłem właśnie książki i przerwałem naukę, napojony energetykami, przeglądam strony poświęcone Raptors. Nie da się ukryć, że nasza strona, podobnie do naszej drużyny, przeżywa kryzys, każdy z nas ma mało czasu, żeby napisać, chociaż relacje z meczu. Internet jednak nie znosi próżni, także podświadomy przymus napisania czegoś chodził za mną od kilku dni, problem tkwił w tym, że za każdym razem, gdy już miałem coś pisać, zauważałem, że Raptors Republic umieścili artykuł w tym samym tonie, co automatycznie zniechęcało mnie do pisania. To samo stało się i tym razem, jednakże to zagadnienie jest o tyle ciekawe, że postanowiłem, je jednak poruszyć. Na wstępnie jednak zapraszam do lektury tekstu Is There Any Point To The Rest Of The RaptorsSeason? i przepraszam, za nadmierne podobieństwa.

Z miejsca mam nieprzyjemny obowiązek przypomnieć, że w ostatnich dziesięciu meczach Raptors zanotowali bilans 2-8. Bez zaglądania do jakichkolwiek źródeł wiem, że to najgorszy okres gry drużyny od czasu wytransferowania Rudy’ego Gay’a. Biorąc pod uwagę, historię drużyny z Kanady, każdy gorszy okres gry zapala czerwoną lampkę w głowach kibiców i wzbudza strach. Sam na ostatnie porażki reagowałem gniewem, choćby z takiego powodu, że większość z nich była zwyczajnie bezsensowna. My kibice, nie jesteśmy przyzwyczajeni do wygrywającej drużyny i podświadomie obawiamy się, że Raptors w każdej chwili mogą wrócić na dno ligi. W tym momencie mogę wszystkich uspokoić i obiecać, że to się nie stanie. Dlaczego? Dwie rzeczy: Wschód i Dywizja Atlantycka.

Dwa wymienione wyżej aspekty, gwarantują dinozaurom udział w PO przynajmniej przez najbliższe 3 sezony i to w przypadku, gdyby skład drużyny w ogóle się nie zmieniał.

Dlatego tutaj można zadać pytanie: Czy ten sezon jeszcze w ogóle coś znaczy? Raptors są w trzeciej dziesiątce ligi, jeśli chodzi o obronę, a w ostatnich dziesięciu meczach są najgorsi w lidze. Atak co prawda jest na trzecim miejscu, ale Dinozaury swój piękny ball-movement przeplatają nadmierną grą jeden na jeden, forsowaniem rzutów i niefrasobliwością. Jednak, co z tego, skoro i tak wejdą do PO w przynajmniej pierwszej czwórce? Nawet jeśli poprawią swoją grę do końca sezonu, to co z tego skoro i tak wejdą do PO w przynajmniej pierwszej czwórce? Wspomniane zaś Play-Offy to już zupełnie inna bajka i zapewne Dinozaury raczej wygrają jednak serie w pierwszej rundzie, pomimo ich złej gry, ale, tu się powtórzę, co z tego? Skoro tak naprawdę liczy się to, co stanie się po tym sezonie?

Masai Ujiri ma łeb na karku, jak na razie nie dał powodów, by w niego wątpić, idę również o zakład, że on nie żyje w jakiejś innej rzeczywistości i ogląda mecze Raptors. Jeśli tak właśnie jest, to wyciągną już z tego sezonu wszystkie możliwe wnioski, konkretnie:
1. Pomimo sporego rozwoju Jonasa, Litwin wciąż ma problemy z obroną w pomalowanym, ale rokuje (Potrzebny dodatkowy rim-protector)
2. DeRozan wariuje, gdy postawi się przed nim klasowego obrońcę z długimi rękoma.
3. Drużyna kuleje, gdy Lowry nie prezentuje odpowiedniego poziomu.
4. Rozwój Rossa wciąż stoi pod znakiem zapytania.
5. Sztab trenerski podejmuje wątpliwe decyzje jeśli chodzi o rotacje składu.
6. Bebe i Bruno nie powąchają parkietu w tym sezonie.

Nasz GM podjął jak do tej pory wszystkie możliwe dobre decyzje, po poprzednim sezonie sprowadził z powrotem rdzeń zespołu za rozsądne pieniądze i lekko go wzmocnił, nie spanikował przy ostatnim okienku transferowym i zachował wszystkie swoje asy, spokojnie czeka na najbliższy off-season. Tutaj wystarczy już dodać dwa do dwóch, Masai widzi, co się dzieje i ma wszelakie warunki, by coś z tym zrobić. Sądzicie, że po tym sezonie nie zajdą znaczne zmiany w składzie (Nie mylić ze słowem „drastyczne”)? Ja też nie.

My kibice zaś, będziemy oglądać mecze, będziemy się denerwować, ewentualnie cieszyć. Gdy nadejdą PO radość i emocje nie będą wcale mniejsze niż rok temu. Gdy Play-Offy dobiegną końca, Masai ruszy do roboty, a przyszłym sezonie będzie można narzekać mocniej i stawiać wymagania.

Na razie, ten sezon tak naprawdę nie ma znaczenia.

Z miłości do koszykówki:
Toros
10 marca, 2015