ESPN zainteresowało się Raptors

wojbielewicz,9 stycznia, 2015

Taki już był los Toronto Raptors przez ostatnie lata – graliśmy nudną koszykówkę, której nikt nie chciał oglądać. Trybuny nie wypełniały się do ostatnich miejsc, dlatego publiczne telewizje nie chciały transmitować spotkań z udziałem „Dinozaurów”. Wydarzenia z poprzedniego sezonu i to, co dzieję się aktualnie sprawiają jednak, że zainteresowanie wzrasta.

Carmelo Anthony niedługo powie „już mi się nie chce, boli mnie głowa”, zarząd wymienia Imana Shumperta JR Smitha za worek kartofli, New York Times to banda sezonowców, która już nie chce pisać o drużynie-rozsypce, New York Knicks.

W środę na Twitterze kolega ze strony o Pelicans zauważył, że zespół Phila Jacksona miał być jeszcze 10 razy pokazywany w telewizjach publicznych. Znając historię, pospieszyłem ze swoją teorią.

Fajnie jest mieć rację. Dzisiaj okazało się, że ESPN zrezygnowało z pokazywania meczów Knicks w swojej ramówce, bo pewnie obawiali się, że drużyna lada moment może mieć problem, żeby znaleźć pięciu zawodników do grania w kosza. Nie spodziewałem się jednak, że skorzystają na tym Raptors, którzy dostali od stacji dwa dodatkowe mecze.

Zmianie ulegną od razu godziny pojedynków – przesunięte będą z 1:30 w nocy na 1:00. Mowa o spotkaniach z Clippers 6/7 lutego oraz z Bulls 25/26 marca.

To drugi i trzeci mecz w tym sezonie pokazany przez ESPN z udziałem Raptors. Pierwszy był przeciwko Brooklyn Nets i oby tym razem nie kazali komentować Drake’owi tego, co dzieje się na parkiecie. Koleś ain’t got the talk. Jeszcze wcześniejszy mecz Raptors w ESPN miał miejsce w 2008 roku przeciwko Pistons, taka sytuacja.

Z miłości do koszykówki:
wojbielewicz
9 stycznia, 2015