Gdzie zmierza Greivis Vasquez?

Toros,7 kwietnia, 2015

Zasiadłem do laptopa z jednym zamiarem, chciałem obsmarować naszego Wenezuelskiego rozgrywającego od góry do dołu, chciałem się na nim  wyżyć i powytykać mu wszystkie wady. Nie jestem fanem zaawansowanych statystyk, byłem jednak święcie przekonany, że już zwykłe średnie obnażą to jak źle gra Greivis. Vasquez jednak typowo dla siebie, sprawy mi nie ułatwił, gdyż moim oczom ukazało się to:

Klasyczne staty

Statystyki Vasqueza nie uległy żadnej drastycznej zmianie od zeszłego sezonu. Szczerze? Przyznam, że mnie to zaskoczyło, nie spodziewałem się. Jednak nie zamierzałem się poddać, musiałem znaleźć coś co Wenezuelczyka obciąży, jednak zanim sięgnę po zaawansowane statystyki, oto kilka nazwisk:
Aaron Brooks, Jose Calderon, Jameer Nelson. Są to trzy przykładowe nazwiska, wybrane spośród wielu, które również mogłyby się tu znaleźć. Pod jakim względem owe nazwiska przeglądałem? Zarobki.
Aaron Brooks – Trochę ponad 1 mln (O 5 mln mniej od Vasqueza)
Jameer Nelson – Trochę ponad 2,5 mln (O 3,5 mln mniej od Vasqueza)
Jose Manuel Calderon – 7 mln ( 1mln więcej od Vasqueza, jednak przytaczam go tu ponieważ był u nas i podejrzewam, że on pełniłby dziś rolę Vasqueza gdyby Colangelo nie rozpoczął eksperymentu „Rudy Gay”)

A teraz szybki rzut oka na porównanie statystyk:
Nowy obraz mapy bitowej (2)

Nowy obraz mapy bitowej (3)

Nowy obraz mapy bitowej

Wenezuelczyk nie broni swoich zarobków w porównaniu do żadnych z tych graczy, zarabia za dużo, na szczęście przy okazji, będzie zarabiał krótko. W tym momencie napiszę jedyną pozytywną rzecz o Vasquezie. Jego kontrakt jest „Bezpieczny”, Masai jak na razie nie podjął nigdzie większego ryzyka, na dłużej związał się jedynie z Lowry’m i Pattersonem. Greivis w przyszłym sezonie będzie spadającym kontraktem. Znikające 6 mln dolarów, które jednak bądź co bądź potrafi zagrać, na pewno skusi kogoś by po niego sięgnąć.

Jednak tu czas powiększyć listę win Wenezuelczyka. Gdy w meczu z Rockets widziałem, jak Vasquez jest mijany jak kołek, przez zawodnika starszego od niego o 9 lat, bolało mnie serce. Greivis nigdy nie był dobrym obrońcą, ale w momencie, gdy w tym sezonie przegraliśmy kilka końcówek, bo wyżej wspomniany nie był w stanie ustać przed przeciwnikiem, nie można dłużej milczeć na ten temat.

Vasquez pozwala zawodnikom których kryje na trafianie z skutecznością 43% (35% za trzy punkty). W odległości do trzech metrów od obręczy nie schodzą oni poniżej 50% i jest to średnio o 10% więcej niż średnia skuteczność tych zawodników w sezonie.

Z Wenezuelczykiem na parkiecie, na 100 posiadań, Raptors średnio zdobywają 107 punktów cóż, nie tak źle, ale tracą ich również 105. (Ciekawostka: Najlepszy współczynnik obrony ma Tyler, z nim na parkiecie drużyna, na 100 posiadań traci, 100 punktów). W tym momencie również zostałem zaskoczony, bo bez niego na parkiecie, tracone punkty się nie zmieniają, jednak punkty zdobywane wzrastają do 109.

Jaki z tego wszystkiego wniosek? Vasquez jest dla mnie enigmą, jeźdźcem bez głowy, czasem może  zaskoczyć przeciwnika, bo sam nie wie co sam zrobi. Minąć jest go w stanie każdy, więc teoretycznie w obronie przeszkadza, chociaż statystyki tego nie pokazują. W ataku rzadko się przydaje, jego egzystencje w ataku widać gdy odpala swoje YOLO trójki. Niestety, najbardziej efektywny jest gdy atakuje obręcz, w jej okolicach kończy ze skutecznością 50%, jednak niestety Wenezuelczyk wymarzył sobie, że jest specjalistą od rzutów za trzy i wiele posiadań po prostu umiera bo postanawia on oddać sobie nieprzygotowaną trójkę.

Jakie będą losy Vasqueza? Nie wiadomo, na pewno jeszcze trochę czasu w Kanadzie spędzi, jednak nie jest wykluczone, że w przyszłym sezonie uda mu się swoją grą zirytować zarząd i sztab szkoleniowy, wystarczająco na tyle, by wylecieć z drużyny.

Z miłości do koszykówki:
Toros
7 kwietnia, 2015