Gwiazdy nie zawsze podnoszą wartość drużyny

Mefju A,10 stycznia, 2017

Paul Millsap zostaje w Hawks

Mówiło się o możliwym pozyskaniu Paula Millsapa z Atlanta Hawks. Jastrzębie pozbyły się w międzyczasie Kyle’a Korvera, który był dobrym przyjacielem skrzydłowego, dlatego dla wielu wymiana Millsapa to już była tylko formalność.

Okazało się inaczej. Jak donoszą źródła, najpierw władze Hawks nie mogły dojść do porozumienia, czyją ofertę wybrać – bo o skrzydłowego walczyli nie tylko Raptors, by ostatecznie całkowicie zrezygnowali ze sprzedaży. Prawdopodobnie drużyna nie otrzymała wystarczająco dobrej oferty.

Silny skład Jastrzębi z sezonu 2014/15 opuścili już: DeMarre Carroll (Raptors), Jeff Teague (Pacers), Al Horford (Celtics) i wspomniany wcześniej Kyle Korver (Cavaliers).

Koszykówka to nie matematyka

W ostatnich latach dużo mówi się o Kevinie Durant z Golden State Warriors w kontekście Dinozaurów. Temat wrócił znów 16 Listopada, kiedy Drake urządzał w ACC „Drake Night”, a naszą arenę odwiedzili właśnie koszykarze Warriors. Podczas wywiadu z Durantem raper żartobliwie szturchnął koszykarza, co nie spotkało się z aprobatą. No przyznam, że też nie lubię, gdy mi ktoś przeszkadza. A po głowie takiemu trzeba dać i się nauczy!

Błędnie czasem uważamy, że zawodników można określić punktami w skali 0-10. Wydaje nam się, że kiedy odejmiemy z drużyny gracza o wartości „3”, a dodamy innego o wartości „9” to siła, potencjał i wartość drużyny – tzn. łączna suma punktów zmieni się z 43 na 49. Że jeśli udałoby nam się usunąć z drużyny Bruno Caboclo, który i tak nie jest wykorzystywany, a zastąpić prawdziwym amerykańskim Kevinem Durantem, to będziemy z automatu wygrywać wszystkie mecze na Wschodzie.

Dlatego też wielu myślało, że Golden State Warriors po uzyskaniu Kevina Duranta będą już niepokonani, że pójdą po bilans 82 – 0.

Tymczasem od czasu „Drake Night” sytuacja w Warriors bardzo się pogorszyła. O zniszczonej chemii w szatni mówią nie tylko źródła ekspertów, ale również sami fani GSW. Dowodzą temu akcje taka jak z porażki z Memphis Grizzlies:

Podobne problemy mają fani New York Knicks, w których barwach występuje obecnie była gwiazda Chicago BullsDerrick Rose.

Rose od początku daje z siebie wszystko i jeszcze niedawno próbował motywować swoich kolegów do lepszej gry. Wczorajszej nocy nie stawił się natomiast na mecz z New Orleans Pelicans i choć podobno władze Knicks byli z nim w kontakcie, sami zawodnicy drużyny mieli nie wiedzieć, co w ogóle się stało i dlaczego nie ma ich rozgrywającego.

Sprawa nie została jeszcze wyjaśniona, jednak mówi się, że rozgrywający celowo dał sobie odpocząć od drużyny. Eksperci przewidują, że była gwiazda Bulls może poprosić niedługo o transfer, lub nawet o możliwość wykupienia kontraktu.

Winą obarcza się Phila Jacksona, od którego oczekiwano przywrócenia blasku Knicks. Tymczasem to prezydent klubu przyczynił się do powstania obecnej sytuacji, a do tego od całej sytuacji „umywa ręce”. Jackson był obecny na trybunach podczas poniedziałkowego meczu, w przeciwieństwie do jego największej gwiazdy.

 

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
10 stycznia, 2017