Jordan Hamilton, a aktualny roster Raptors

Mefju A,22 sierpnia, 2014

Jordan Hamilton — były gracz Denver Nuggets oraz Houston Rockets jest już oficjalnie w Toronto Raptors. Nie wiemy co kombinuje Ujiri, czy będzie to transfer, czy zwolnienie, wiemy, że skład liczy o jednego zawodnika za dużo i coś musi się wydarzyć.

Hamilton byłby całkiem dobrym wzmocnieniem. Młody, 23 letni skrzydłowy, mierzący 201 cm wzrostu świetnie nadaje się na backup Terrence’a Rossa. 6.7 pkt oraz 3.2 zb w 60 meczach poprzedniego sezonu to wystarczające liczby dla naszej drużyny.

Kłopot w tym, że tym zawodnikiem miał być James Johnson, mogący grać zarówno na pozycji Niskiego, jak i Silnego skrzydłowego. Dochodzi do tego również fakt, że aby nasz nabytek z Draftu konkretnie się rozwijał, potrzebuje minut i kontaktu z drużyną. Spodziewamy się, że przez dłuższy czas może grać w D-League, jednak przepisy są przepisami.

Od kilku miesięcy w ramach EKSPERYMENTU, za każdym razem, gdy pozyskujemy nowego koszykarza zaglądam na jego profile społecznościowe szukając jakiejkolwiek reakcji — lub jej braku. Po kilku sezonach będę wiedział, czy warto się tym sugerować. Są zawodnicy, tacy jak Patrick Patterson, Greivis Vasquez, czy nawet Will Cherry, którzy nie czekając ani chwili pochwalili się swoim osiągnięciem.

„Next stop – Toronto”, „I’m coming!”, „I’ve got us”, whatever. Gracze, którzy mają niedługo odejść, na ogół tego nie robią. Zwykle spodziewają się lub może nawet wiedzą, że mogą nie zagrać nawet jednego meczu w barwach danej drużyny. Podobna sytuacja jest z Jordanem Hamiltonem. Oczywiście nie twierdzę, że należy brać to pod uwagę — nie.

Oczywistym jest jednak, że Jordan Hamilton mógł zostać podpisany tylko po to, aby zapewnić Dinozaurom kartę przetargową. Pytanie o kogo mielibyśmy walczyć? Na czacie Bonx poruszył już temat możliwej wymiany z Minnesota Timberwolves w zamian za Wigginsa, lub Bennetta, a może nawet dwóch na raz. Menedżer drużyny nie tylko ma doprowadzić ją do zwycięstwa, ale również zarobków. Kanadyjczyk w drużynie zostawiłby mocny ślad na interesach teamu.

Druga opcja to oczywiście zwolnienie. Czy są jeszcze fani, którzy lubią Fieldsa? Zażartowałem sobie któregoś dnia, że podpisanie Jordana Hamiltona oznacza zwolnienie naszej telewizyjnej gwiazdy. Kiedy przejrzy się media okazuje się, że wielu poświęciłoby tych kilka milionów byle nie widywać jego twarzy na meczach.

To jednak nie ma większego sensu. Nie chodzi już o pieniądze, ale jakby nie było, JJ zabiera minuty JH i na odwrót. To czy Fields obejrzy mecz z ławki czy sprzed telewizora wpływa na nasze problemy tylko połowicznie. Jamesa Johnsona sprowadzono jako potrzebnego nam weterana, dlatego z tej dwójki prawdopodobnie to on pozostałby w składzie.

1. Kyle Lowry, PG
2. Greivis Vasquez, PG
3. Will Cherry, PG
3. DeMar DeRozan, SG
4. Louis Williams, SG
5. Terrence Ross, SF
6. Jordan Hamilton, SF
7. Landry Fields, SF
8. Bruno Caboclo, SF
9. Amir Johnson, PF
10. Tyler Hansbrough, PF
11. Patrick Patterson, PF
12. James Johnson, PF
13. DeAndre Daniels, PF
14. Jonas Valanciunas, C
15. Chuck Hayes, C
16. Lucas Nogueira, C

Pogrubiłem nazwiska, na które należy zwrócić uwagę. O JJ już pisałem. Powinien pozostać w Toronto Raptors.

Reszta zawodników to osoby, które według mnie opuszczą naszą drużynę. Landry Fields ma wielki kontrakt i kiepskie umiejętności, pewnie mało jest osób, którzy go zechcą. Natomiast Tyler Hansbrough, Patman, Chuck Hayes, oraz oczywiście Jordan Hamilton nie są już tak bezpieczni.

Kto według was opuści drużynę? Oczywiście zachęcam do dalszej dyskusji na ten temat w komentarzach, lub na czacie.

[socialpoll id=”2217317″]

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
22 sierpnia, 2014