Misja na Marsa

Elwood,8 stycznia, 2016

Weekend Gwiazd nadchodzi pełną parą, kolejne wyniki cząstkowe głosowania w kwestii uczestnictwa w meczu za nami.  Myślałem, aby temat przemilczeć, ale kiedy jak nie teraz będzie okazja, by klamrą zamknąć dotychczasowe poczynania graczy Raptors podczas wcześniejszych ASW. Zanim jednak do tego przejdziemy, pochylmy się chwilę nad wspomnianymi wynikami.

Niespodzianki? Niekoniecznie, chyba że za takowe uznamy fakt, iż Pachulia i Kanter są na poważnie brani jako kandydaci do wydarzenia ASG. Konwencja Meczu Gwiazd zakłada połączenie graczy najlepszych z graczami efektownymi – czyli takie Harlem Globretrotters, zabawa na całego etc. Zaza gra bardzo dobry sezon w świetnie grającym klubie z Dallas, Enes zaś to Chris Gatling nowej ery.To fajni zawodnicy, acz do samej konwencji meczu pasują jak pięść do nosa. Z drugiej strony – skoro grali w nim (i tu zgodnie z hasłem z pewnego serialu „Brace Yourself”)

  • Gatling, czyli wieczny rezerwowy
  • Dale Davis, gdzie w roku powołania robił 10/10 z 50% skuteczności z gry
  • Brian Scalabrine

 

W ASG potrzebujemy gwiazd. Potrzebujemy emocji, zaciętej walki i świetnego widowiska połączonego z ucztą dla oka. A skoro przy tym, zobaczmy jak to było z naszymi gwiazdami…

Do tej pory w samym meczu mieliśmy 5 reprezentantów. Nie ukrywam, piątka wspaniała, każdy z jej przedstawicieli w swym czasie wyróżniał się na tle ligi. Zaczęliśmy od Cartera, dynamicznego skrzydłowego z dynamitem w nogach który w najlepszym czasie był najefektowniejszym graczem ligi. Piorunujące wsady, świetny zasięg rzutowy i „full package” – komplet umiejętności dających przewagę na swej pozycji po obu stronach parkietu.

Kolejny gracz to uzupełnienie składu – z racji kontuzji konferencja wschodnia potrzebowała godnego zawodnika podkoszowego. W szeregach Toronto znaleziono odpowiedź w postaci Antonio Davisa. Ostry na krawędziach gdybyśmy określali stół. Bryła granitu. Podkoszowa bestia? Niekoniecznie, acz walczak i przy swych warunkach fizycznych (206 cm na środków w czasach, gdy byle bolek z przeciwnej drużyny na środku miał 7 stóp wzrostu ) udowadniał, że serce jest ważniejsze od fizyczności. W sezonie nominacji przeszło 13 punktów, 10 zbiórek i 2 bloki na mecz. Podpora 12 obrony ligi. Seems legit

3 gracz i jednocześnie kolejny monolit niosący drużynę na swych barkach. Wiele przywar, wiele przymiotników urągających Chrisowi nie może przyćmiewać faktu, iż w czasach gry w Toronto Bosh funkcjonował w czołówce podkoszowych ligi. Gra pod koszem, półdystans, porywanie tłumów. Zadziorność, walka z większymi przeciwnikami. Regularne 22 punkty i 10 zbiórek gracza, który trwał na posterunku tak długo, jak to możliwe. Mimo odejścia do Miami cieszę się, iż jeden z naszych najlepszych graczy w historii miał okazję zostać mistrzem NBA jako jedna z głównych opcji zespołu. Tak jak w przypadku Garnetta jest to przyjemne ukoronowanie kariery i aspekt, który dodaje splendoru. Nie każdy z wielkich dał radę osiągnąć mistrzostwo w swej karierze, tym bardziej gratulacje dla #4.

Dwie ostatnie nominacje to sprawy wciąż świeże – DeRozan z sezonu 13/14 oraz Lowry rok później.  Dłużej by o tym można pisać, ale tak szczerze – to nie czas ni wena, by tryptyk na temat naszego duetu obrońców uskuteczniać. W tym roku obaj mają szansę pojawić się ponownie w gronie gwiazd. Nie zwalniają tempa nałożonego na początku rozgrywek. Lowry teoretycznie zgubił ostatnio skuteczność z gry acz w zamian dostajemy lepszą dystrybucję piłki, pass first rozgrywającego na którego grę aż miło popatrzeć. DDR? Plotka głosi, iż między nim a drużyną Nets jest wzajemne przyciąganie niestety. Awansu sportowego miał nie będzie, splendor za to z racji funkcjonowania w metropolii to zaleta niewątpliwa. Co z tego wyjdzie? Pożywiom uwidim jak to mawiał niewidomy rosyjski saper na polu minowym.

 

Garść ciekawostek i nie tylko:

  • Wygrywamy 16-13 w pierwszym secie a cheerleaderki są urocze
  • Lorenzo Brown dostał 10 dni na wykazanie się w Suns. Gdyby ktoś nie wiedział – obrońca trafił do zespołu z przeładowanym backcourtem i niedoborem wartościowych podkoszowych. TANK pełnym pyskiem.
  • Wspomniany wcześniej Zaza ma 2 x więcej zebranych głosów na Mecz Gwiazd niż zupełnie anonimowy nikomu nieznany miłośnik Knight Ridera, Dirk N. The Real Slim Shady saga..
  • 4 książka Cobena o Myronie Bolitarze jest skrajnie zacna. Dla niewtajemniczonych – kryminał o prywatnym detektywie, byłym wysokim picku wziętym przez Boston. Dużo humoru, ciekawy język i wątki koszykarskie. Do polecenia.
  • Brave New World to rewelacyjny album Iron Maiden, świetnie pokreślony koncertem zatytułowanym Rock In Rio = jutubujcie, słuchajcie, cieszcie ucho.

 

Z miłości do koszykówki:
Elwood
8 stycznia, 2016