Moim Okiem: Toronto pokrył śnieg

Toros,9 września, 2014

Po napisaniu tych słów, aż sprawdziłem jaka pogoda panuje obecnie w Toronto, trochę minąłem się z prawdą, bo świeci tam aktualnie słońce i jest 21 stopni. Jednak skupmy się na tym metaforycznym śniegu który przykrył dinozaury i sprawił, że zapadły w sen, który potrwa do końca października. Oczywiście ktoś może powiedzieć: „No ale Hamilton, no ale Stiemsma„, tych dwóch traktuje jak drobne ślady które jakieś zwierzątko zostawiło w jednym miejscu pośród ogromnych połaci nienaruszonego śniegu.

No dobra, kończę się wydurniać i przechodzę do rzeczy, o co mi właściwie chodzi? O to, że czy tego chcemy, czy nie chcemy, nic się już nie wydarzy, żadnego wielkiego ruchu nie będzie. Wszyscy gracze z niegwarantowanymi kontraktami pojadą na obóz przygotowawczy by tam walczyć o miejsce w składzie. Teraz gdy właściwie cała reszta składu rozjechała się po Ameryce/świecie i robi mniej lub bardziej koszykarskie rzeczy, o których właściwie nic nie wiemy, chyba że mowa o DeRozanie, który na zachodzie naszego kontynentu uczy się jak to jest grać ogony z ławki, ale o nim przyjdzie czas jeszcze pisać. W tym momencie właśnie postaram się skupić na tej jednej niewiadomej, jakim jest ostatnie miejsce w składzie i spróbuje wydukać, kto je powinien dostać.

Mam nadzieje, że nikt się nie obrazi, ale na wstępie bez większych ceregieli skreślam Cherry’ego. Moim zanim ten człowiek nie powinien dostać miejsca w składzie, z prostego powodu, nic nie wniesie do drużyny. Buycks odszedł, jego odpowiednika nie potrzebujemy.

Hamilton i Stiemsma, to są moim zdaniem nazwiska pomiędzy którymi gra się rozegra. Oni, w przeciwieństwie do wyżej wspomnianego, mogą coś dać drużynie, oczywiście nie twierdzę, że drużyna może im dać minuty.

Hamilton jest atletycznym skrzydłowym, który umiejętnościami strzeleckimi będzie potrafił rozciągnąć obronę przeciwnika. Ten człowiek jest jednak sam w sobie pewną niewiadomą, można twierdzić, że ma potencjał, ale nie dostał jeszcze w żadnej drużynie możliwości pokazania się w większym wymiarze minut. W Kanadzie to się nie zmieni, przynajmniej przy założeniu, że końcówki rozstrzygniętych meczów oddajemy w ręce Caboclo.

Greg, Greg, Greg, pozwolę sobie już na początku akapitu postawić mój wniosek końcowy. To Stiemsma powinien dostać ostatnie wolne miejsce w składzie. Dlaczego? Bo on jest nam potrzebny, czego nie mogę powiedzieć o dwóch poprzednich kandydatach. Pozycja środkowego jest bardzo newralgiczna i najbardziej kontuzjogenna, JV musi mieć zmiennika, oczywiście może go mieć w Amirze, a nawet w Lucasie, ale potrzebny jest worek mięsa który będzie za nimi zabezpieczał tyły. Przyda się on też na wypadek gdyby Lucas nie podołał i tak małym zdaniom które przed nim stoją. Co jeszcze przemawia na rzecz Grega? Nazwisko. Będziemy mieli najwięcej „łamijęzyków” z całej NBA.

Z miłości do koszykówki:
Toros
9 września, 2014