Obniżamy loty, obniżamy standardy

Elwood,13 stycznia, 2016

Dlaczego? Gramy gorzej, przeżywamy kataklizm? Wypadliśmy z walki o czołowe miejsca w konferencji? Nie, nie i nie. Oraz nie. Kargul z Pawlakiem by się nie powstydzili takiego combo. Chodzi o coś zupełnie innego. O taką mini kumulację zdarzeń. Ale po kolei.

Zaczynamy sezon z rotacją 5 niskich. Po letnim odejściu Lou i Greivisa straciliśmy cenny duet obrońców rezerwowych dających wytchnienie, odpoczynek – innymi słowy minuty potrzebne duetowi All Star na oddech, zmiany w rotacji i wypracowywanie mismatchów. Było, minęło, nie ma tego.

W zamian za owe 25 punktów i 6 asyst łącznie + 2 kwarty oddechu wzięliśmy Josepha, który niby się sprawdza acz z przyczyn oczywistych się nie rozdwoi. Chwilami o zgrozo staramy się puszczać Rossa na dwójkę na kilka minut acz nie jest to obraz dla oka przyjemny. Czyli już jest nieciekawie.

Sprawa kolejna – nasz rodzimy Bo Outlaw niskiego skrzydła praktycznie do marca będzie na L4. Artroskopia prawego kolana tnie nas po kostkach jeśli chodzi o walory defensywne drużyny oraz wymusza startowanie kimś z duetu PatPat/ JJ. Czyli mówiąc wprost będzie można ciut więcej uwagi poświęcić kryciu Lowrego i DeRozana czy to w kontekście rzutu zza łuku czy wjazdów dynamicznych, których po żadnym skrzydłowym Raps się nie spodziewam.

Lekką ręką podsumowując, było słabo a jest jeszcze słabiej. I tu pojawia się bohater, niby taki Batman wychodzący z ukrycia. Albo ktoś w podobie. Że tak zacytuję:

„I’m looking at a lot of the guys I came in with,” he says. „Pass the ball, cut through, spot up. Get 10 [points] and six [assists] off the bench? I’d be in heaven. I don’t have to start or save the world, be the guy I had to be before. I can just come in and be a key component. How many teams have a true point guard, a real playmaker coming off the bench?”

Poznajecie? Wasz jedyny, prawdziwy i oryginalny brodacz, pan crossover/slam dunk 20 punktów i 7 asyst co noc około tysiąca nocy temu – Baron Davis. Nie tak sławny co prawda jak jego brat bliźniak Ricky, czyli człowiek orkiestra/łowca triple double, ale wciąż się nada. I tu taka myśl:

Mamy deficyt z tyłu, to fakt. Potrzebujemy realnego odciążenia na pozycjach 1-3, czegoś sprawnego do 15/20 minut na mecz grania inteligentnego basketu, biegania za rezerwami przeciwnika i tworzenia przewagi na obwodzie. D-League to ponowny startup dla Barona tymczasem dla nas to może być ziemia obiecana. Tam faktycznie możemy wykrzesać trochę „soso” na miarę naszych potrzeb. O kim mowa? Czek Dys aut.

I tu nastąpiła chwila przerwy. Żadne piwo(jeszcze), żaden KitKat(już). Zapomniana wieża i Runa Tala. Od nowa 4 postać. Na marginesie to pierwszy akt jest najciekawszym/najbardziej klimatycznym spośród wszystkich pięciu części drugiej. Nie nawiązuję w żaden sposób do tematu klimatu z jedynki czy braku klimatu trójki. Ot, taka dygresja.

A więc D-League. Wspaniały przedsionek niebios, miejsce, gdzie talenty kwitną ponad miarę a nasz pick nr 1 vel  Tony Bennett z graczami poniżej przeciętnej osiąga 6,5 pkt na skuteczności 26% z gry.. Genialnie… Panteon wspaniałych tego świata wybranych z numerem pierwszym powiększa się szybciej, niż liczba rozkładówek Playboya.

Obrona. Na tym się skupmy. Potrzebujemy lekkiego, sprawnego gracza z pozycji 1-3, z rzutem i inteligencją. Mamy takiego? Shieeet. Obaj panowie zesłani na banicję do NBDL posiadają więcej niż trzeba, by zaistnieć na parkietach NBA.

Pomyślmy. Duet szybkie ręce i dobry wingspan, do tego szybki krok dostawny oraz rozgrywający z pomysłowością, lekkością, wyobraźnią a do tego fizycznie górujący nad większością graczy NBA. Mamy coś więcej, niż zapchajdziury na ostatnie minuty meczu. Do tego Bruno Caboclo.. Theo Rattlif w ciele skrzydłowego ważącego 94 kg, świetny dosiężny + obrona z pomocy, bliskie krycie swojego przeciwnika. Mamy tercet egzotyczny dający nam realną szansę na odpoczynek starterów, zbilansowanie pierwszego i drugiego garnituru oraz dodatkowy impuls dla publiczności. Nie wiecie od co chodzi? Niech no ja Wam przypomnę:

https://www.youtube.com/watch?v=bzxi2XhCygE

Walczymy, gnamy, pędzimy przed siebie. Kto jak nie my. Przed szczyptą newsów mata klasyka:

https://www.youtube.com/watch?v=5WbS3eb8yPc

I na koniec garść newsów:

Latoszek wrócił do serialu, czekam na Bujakiewicz

Gary Payton III jest przemocny jeśli chodzi o swinga 2/3, rzut i obronę. Do tego siła, warunki fizyczne. U better watch out

Spice Girls się rozpadły

Przemek Kossakowski Inicjacja to ciekawa książka, dzięki której śmiało można połykać dni godziny minuty dnia powszedniego

Bryan Colangelo idzie na generalnego Netsów

Z miłości do koszykówki:
Elwood
13 stycznia, 2016