Rok kontraktu Amira Johnsona

Mefju A,1 listopada, 2014

Zwlekałem z tym wpisem bardzo długo, odnosząc wrażenie, że nie do końca będzie o czym pisać. Każdy wie, że czas dla Amira nastał i trzeba wziąć się do roboty, jednak wczorajszej nocy przeczytałem kolejny artykuł na jego temat i wreszcie nabrałem odpowiedniej motywacji.

Stawy, stawy i jeszcze raz stawy.

Amir Johnson od dłuższego czasu (rok? dwa? więcej?) boryka się z bólami. W ostatnim sezonie daliśmy mu kilka meczów na odpoczynek, w preseason również chwilę sobie odpoczął.

Nie może już pochwalić się taką dynamiką, jak w pierwszych latach jego kariery, czy nawet w pierwszych sezonach jako Dinozaur.

Amir Johnson feat. DeMar DeRozan, Sonny Weems(!!):

Artykuł, o którym wspomniałem na początku, dotyczy badań „Peak Performance Project”, które zostały stworzone, aby dać zawodnikom możliwości poprawy złych zachowań na boisku – praca nóg, rąk, nabieg, lądowanie itp. Olejmy sprawę marketingu wiejącego na kilometr.

Okazuje się, że Amir przez lata swojej kariery nabrał złych nawyków, a najważniejszym i najbardziej banalnym problemem jest… uwaga… Lądowanie na piętach!

Czy istnieje gdzieś amator koszykówki, który nigdy nie zastanowił się nad tym, jak powinno się lądować? Każdy, kto zaczyna dochodzić do wyskoku 80 cm, zaczyna czuć wysokość, a żeby pakować, większość z nas musi się wysilić w okolice 95+ cm. Do czego brnę – Amir Johnson po prostu zapomniał podstaw, naraża swoje stawy i mięśnie na zbyt wielki wysiłek, a dzięki badaniom typu „P3”, może odzyskać trochę świeżości.

Może lądowanie na czterech łapach, to pierwszy krok w tym kierunku?

Żarty na bok. Amir to „serce i dusza Toronto Raptors” jak to często piszą zagraniczne media. Każdy z nas chciałby, aby pozostał w drużynie, jednak sporo oglądaliśmy meczów, w których wydawał się nie produkować z siebie tyle, ile byśmy oczekiwali. Poruszał się ospale po boisku, odpuszczał blokowanie rzutów, czyli małe rzeczy, które mają ogromne znaczenie – jak w przypadku lądowania na piętach.

Dlatego wielu z nas wolałoby go zatrzymać jako backup, dla jakiegoś silnego startera.

Sporo osób wspomina o możliwości pozyskania Paula Millsapa z Atlanta Hawks. Tak jak Amir, kończy w tym roku swój kontrakt i mógłby być mocnym wzmocnieniem naszej drużyny.

Nie można jednak zapominać kogo mamy na ławce – Patrick Patterson. Wydawałoby się, że największy pożytek mamy z tego zawodnika, kiedy wchodzi z ławki. To jednak wciąż 25 lat, 206 cm wzrostu i ponad 100 kg wagi. Jak ma zbudowane ciało każdy z nas widzi, oglądając mecze – jest po prostu wzorem koszykarza. W roli startera mógł popisać się jedynie w Houston Rockets, gdzie na 47 meczów ogólnie, startował w 38. Zaliczył wtedy rekord kariery 11.6 punktów / mecz. On również korzysta z P3, już drugie lato z rzędu.

Amir Johnson w poprzednim sezonie oszczędzając się, zbierał dla nas 10.4 punktów i 6.6 zbiórek.

W pierwszym meczu sezonu 2014/15 właśnie przeciwko drużynie Hawks, to on świecił na parkiecie dając z siebie wszystko co miał do zaoferowania.
– Amir: 32 min, 16 pkt, 10 zb, 2 as, 4 bl, 0 prz, 0 str, 3 zabl, 2 fl;
– Paul: 32 min, 13 pkt, 10 zb, 5 as, 0 bl, 1 prz, 4 str, 2 zabl, 3 fl;

Gdybyśmy ich statystyki przełożyli na +1 / -1 za każdy punkt / zbiórkę / stratę i porównali do siebie, wyszłoby coś takiego:

– Amir: 0, +3, 0, 0, +4, 0, 0, -1, 0 = +6;
– Paul: 0, 0, 0, +3, 0, +1, -4, 0, -1 = -1;

To był pierwszy mecz. Może jednak wszystko sprowadza się do słynnego powiedzonka „Cudze chwalicie, swego nie znacie?”.

Na koniec warto dodać, że z P3, oprócz Patricka Pattersona i Amira Johnsona, korzysta wielu koszykarzy, między innymi Deron Williams, Dwight Howard, Brook Lopez, Paul Millsap, czy nawet nasz Lucas Nogueira.

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
1 listopada, 2014