Spieszmy się kochać DeMara…

Toros,27 września, 2015

„Spieszmy się kochać DeMara, tak szybko odejdzie” – Parafrazując słynne zdanie z akcji społecznych.

DeRozan przybył do Kanady w 2009 roku, jeszcze za kadencji Chrisa Bosha. Nikt na początku wiele od niego nie oczekiwał, miał być po prostu kolejnym rookie, który w swoim tempie się rozwinie. Los napisał jednak trochę inną historię. Po roku uformowała się w Miami „Wielka Trójka”, a DeRozan został wrzucony na głęboką wodę. Pomimo młodego wieku, tak naprawdę był jedynym sensownym kandydatem do wzięcia Raptors na swoje barki. DeRozan nie czekając długo, umieścił wtedy na swoim tweeterze, słynne już: Don’t worry, I got us…

DeMar dociera właśnie do momentu swojej kariery w Toronto, do którego dotarli inni przed nim. Chociaż nie jest on (jeszcze?) zawodnikiem formatu Vince’a Cartera, McGrady’ego, czy nawet Bosha, za rok może dokonać tego, czego dokonali wszyscy oni: Odejść.

17.2 ptk. 3.8 zb. 2.5 ast. na skuteczności 44.2% z gry i 27% za trzy
Tak wyglądają średnie DeMara z całej kariery. Nie są to średnie na poziomie Hall of Fame, nie są to nawet średnie na poziomie porządnego All-Stara. Oczywiście dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że DeRozan czyni z sezonu na sezon kolejne postępy. Wciąż jednak brakuję mu jednej rzeczy, by stać się wyjątkowym graczem: Rzutu za trzy. Przed każdym sezonem wydaje się, że zaczyna poprawiać ten element, teraz też nie jest inaczej. Ten element arsenału uczyniłby go w końcu elitarnym punktującym, będąc jednocześnie znośnym obrońcą, miałby wszelakie powody by walczyć o duży kontrakt w przyszłym roku.

DeMar miał bardzo obiecującą drugą połowę poprzedniego sezonu, jeśli wniesie taką grę w ten sezon, doda rzut za trzy, i nakręci się walką o nowy „tłusty” kontrakt, może się prezentować w tym sezonie naprawdę bardzo dobrze. DeRozan wchodzi w swój „prime” i przez następne trzy lata powinien grać najlepszą koszykówkę w karierze.

Masai powiedział, że nie będzie w trakcie sezonu rozmów z DD w sprawie nowego kontraktu. Wielu kibiców na pewno przeraziła ta informacja, jednak idiotyzmem byłoby myśleć, że do rozmów w ogóle nie dojdzie. MU chce zobaczyć, jak DeMar będzie grać, sam DeMar chce zobaczyć, jak będzie grać. Dlatego sensownie jest poczekać cały sezon. Jeśli DeRozan nie zaliczy jakiegoś wyjątkowego regresu w swojej grze, to jestem pewien, że znajdą się w lidze drużyny, które dadzą mu te 25 mln za sezon i niekoniecznie musi to być drużyna z Kanady.

Po nadchodzącym sezonie, po podwyżce salary-cap, Raptors powinni mieć miejsce na jeden maksymalny kontrakt. Dużo się mówi o tym, że Dinozaury staną do wyścigu po Duranta. Nie ma też co się łudzić, nie ma na świcie finansowego stratega, który podpisałby i DeRozana i Kevina.

DeMar jest chłopakiem ambitnym, na pewno ma ogromną więź z Toronto, wierzę, że chce grać w Raptors. Jednak czy będzie chciał czekać co wyjdzie z rozmów z Durantem? Czy będzie chciał być Planem B, gdyby Durant odmówił? Czy zgodzi się na mniejsze pieniądze dla dobra drużyny?

Poza tymi pytaniami zadałbym jeszcze dwa: (Bo powyższe zakładają, że drużyna potrzebuje DeRozana)
Czy DeRozan jest zawodnikiem do około którego można budować? Jeśli nie, to czy nadaje się na fragment równego, zespołowego kolektywu? Czy nie lepiej byłoby pozwolić mu odejść?

Bardzo możliwe, że pierwszy raz w historii klubu z Kanady, to Raptors postanowią o pożegnaniu się ze swoją gwiazdą.

Na odpowiedzi na te pytania przyjdzie nam poczekać jeszcze rok, na pewno będzie to ciężki czas dla nas kibiców. Będziemy przywiązywać dużą wagę to każdej, nawet najmniejszej, plotki związanej z DeMarem i z niepokojem patrzeć na jego relacje z MU, jego statystyki i oczywiście wyniki drużyny.

P.S
Wyszło mi bardzo pompatycznie i złowróżbnie, ale żeby nie było niedomówień, jestem wielkim fanem DeMara i strasznie chciałbym, by został.

Z miłości do koszykówki:
Toros
27 września, 2015