Termin przydatności

Elwood,10 marca, 2016

Mawiają „raz na wozie raz pod wozem”. Zmienność jest jedyną stałą etc. Skoro pisałem ostatnio o młodych prężnych, teraz przedstawię mało ambitne treści na temat dinozaurów polskiego rocka zawodowego basketu, którzy chcieli, by chwila trwała i trwała…Przed Państwem oldtimery.

Jak w temacie. Moment, gdy zaczynamy się zastanawiać, czy nasz serek Brie tak naturalnie jest mechaty czy natura dodała od siebie coś ekstra. Produkty spożywcze nie lubią terminu przydatności a my nie lubimy produktów po terminie przydatności. Gracz NBA w pewnym sensie jest takim  produktem z terminem przydatności. Jeden starzeje się szlachetnie, powoli traci swe umiejętności i gaśnie w sposób naturalny. Inny zaś stara się sięgnąć szczytu którego wcześniej mu niebo poskąpiło. Ot, taki przydupas mówiąc wprost się z niego robi, czasami piąte koło u wozu a czasami ciekawe uzupełnienie. Jeśli oglądaliście westerny, to wiecie o kim mówię. Dyliżans, ważniacy w środku, kowboj co powozi i „serek brie” z tyłu/na górze dyliżansu. Przydupas ma strzelbę, w napisach końcowych go nie znajdziemy ale wiemy, że jeśli będzie napad na dyliżans, przydupas dostaje pierwszą kulkę. Bądź strzałę, jeśli napad zorganizowała prawicowa bojówka czerwonolicych poszukujących nakryć głowy „redneck style”. I o takich ofiarach systemu poniżej. Dla nich dedykacja a potem jedziemy.

Ring Chaser, gold digger – jeden pies. Mitch Richmond, Kevin Willis, Glove,  Rashard Lewis, Juwan Howard, Robert Parish. Po kolei.

Mitch Richmond, rzucający obrońca z żyłką hazardzisty w grze. Uzdolniony ofensywnie, współtworzący tercet egzotyczny Run TMC. 10 sezonów z rzędu ze średnią powyżej 20 punktów na mecz, top 5 swej pozycji przez niemal całą karierę. A na koniec wizyta w grodzie Diesla, niedopasowanie do trójkątów i marginalna rola z ławki Lakers.  Ujemne parametry boxscorowe. Ujemny Vorp. 13 lat bardzo dobrego grania na półdystansie i 20% w ostatnim roku w rzutach do 3 metrów od kosza.  Najmniej używany gracz Lakers w PO. Dobry był wcześniej z niego herbatnik..

Kevin Willis. 9 różnych zespołów, klasyczny podkoszowy operujący na pozycjach 4 i 5. 4 lata ze średnimi powyżej 17 punktów i 10 zbiórek na mecz. Był u nas, rotował w Rockets z Barkleyem i Olajuwonem. Startował nawet w wieku 42 lat, a w mistrzowskim sezonie Spurs potrafił dawać regularne zmiany po kilkanaście minut w meczu. Żywotne zwłoki, zaś w prime całkiem fajny grajek do oglądania.

Gary Payton. Topowy rozgrywający ostatniej dekady ubiegłego wieku. Legenda Sonics, compadre Jordana w gadkach towarzyskich i utrapienie rozgrywających. Defensywny tyran, super duo z Kempem. Atmosfera się skisiła, Ray Allen zagościł w Seattle a Gary zwiedzał Bux, Lakers (z Karlem liczyli na drapane na plecach Kobego i Shaqa), Celtics, Hawks(przejazdem, nawet ludziom na lotnisku nie pomachał) by kończyć z pierścionkiem w Heat. U boku Diesla jakby kto pytał. Szału nie było, startował na zmianę z białą czekoladą i na tym jego bajka się kończy.

Rashard Lewis. Rysiek. Niski/wysoki skrzydłowy, specjalista od trójek. Podejrzany o branie sterydów jak reszta setu Orlando Magic. Mistrzowski ławkowy Heat. Szczerze? Zawodnik bez historii. Ani nie byłem wielkim  zwolennikiem jego talentów ani nie potrafiłem odnaleźć się w świecie półdystansu jaki on preferował. Najsłabsze ogniwo w tym zestawieniu.

Juwan Howard. Maj fejwryt łan. Raz, że Bullets z Webberem i Striclandem. Oraz Muresanem. Potem Wizards z wymienionym wyżej Richmondem. Do 30 roku życia było ładnie i kolorowo, statystycznie oraz pod względem wkładu w wyniki drużyn nie było podstaw, by się do czegoś doczepić. A potem równia pochyła, degradacja z roli startera do 3 opcji z ławki i pierścień na doczepkę. Heat, Magic, Wizards –wspomniane zespoły przewijają  się nie pierwszy raz w zestawieniu. Inkubatory ławkowych?

Chief. Robert Parish spędził w lidze 21 udanych sezonów w 4 zespołach, finiszując w Bulls i dając cenne wsparcie z ławki. Liczby nie oddadzą tego, co miało miejsce na parkiecie. Dodatkowo Parish był wtedy w wystarczającej dyspozycji, by mym skromnym zdaniem kontynuować karierę przez minimum dodatkowy sezon. Tak czy inaczej – ciepłe wspomnienia z nim wiążę i z jego 12 punktami z New Jersey.

Nuff Said

Z miłości do koszykówki:
Elwood
10 marca, 2016