Trener miesiąca, czy drużyna miesiąca?

Mefju A,11 grudnia, 2014

Kolega z redakcji, Toros, poruszył na Facebooku pewną kwestię: Czy Dwane Casey jest dobrym trenerem, czy to dobra gra zawodników może przysłaniać jego słabość? Mam wreszcie chwilę swobody, przez dłuższy czas byłem Anty-Casey, dlatego postanowiłem zająć się tym tematem.

Na wstępie już jedno jest pewne. Tytuł trenera miesiąca dostaje się za bilans, a więc za grę drużyny, a nie za czyste umiejętności dowodzącego. Tak jak za zwyciężenie bitwy dostaje się odznaczenie i trafia na lata do encyklopedii w językach całego świata. Nie dostaje się go jednak za pomyłki, choć i wtedy nasze nazwisko zostaje odnotowane w historii.

Dwane Casey przybył do Toronto z Dallas, w sezonie 2011 – 12, przejmując stanowisko Jaya Triano (2008-11).

Triano pozostawił po sobie gorzki smak porażek. Bilans 22 – 60 był jednym z najgorszych w historii drużyny. W składzie nie było już Chrisa Bosha, Bryan Colangelo wierzył w Europejczyków: Bargnani – Kleiza – Barbosa – Ajinca, a w pierwszym składzie grał już DeMar DeRozan.

W następnym, skróconym przez lockout sezonie 2011-12 Casey’owi udało się wznieść drużynę na bilans 23 – 43, co daje 35% zwycięstw. Z Draftu wpadł nam Jonas Valanciunas.

2009-10: 40 – 42
2010-11: 20 – 60 (Triano)
2011-12: 23 – 43 (Casey)
2012-13: 34 – 48
2013-14: 48 – 34
2014-15: 16 – 6

Numerem jeden dla sztabu Casey’a jest obrona.

09-10: Punkty rzucone – 104.1, Stracone – 105.9, 27 w NBA
10-11: Punkty rzucone – 99.1, Stracone – 105.4, 26 w NBA (Triano)
11-12: Punkty rzucone – 90.7, Stracone – 94.0, 9 w NBA (Casey)
12-13: Punkty rzucone – 97.2, Stracone – 98.7, 17 w NBA – transfer Calderona, Rudy Gay
13-14: Punkty rzucone – 101.3, Stracone – 98.0, 7 w NBA
14-15: Punkty rzucone – 104.1, Stracone – 105.9 – przed kontuzją DeRozana top 3 w NBA, teraz 20 miejsce

Z tych statystyk łatwo wywnioskować, że kiedy nasza drużyna się rozwija, wzrasta przede wszystkim siła ataku. Najpierw 90 -> 97 -> 101 -> 104. Jednak dosyć widoczne jest piętno defensywnego trenera. Jedna z najgorszych drużyn pod względem obrony zmieniła się w top 10, choć skład zmieniał się z każdym sezonem.

Można również zauważyć, że ustatkowanie, czyli ochrona kluczowych nazwisk pozytywnie wpływa na zachowanie składu. W 2012-13 zaszło wiele ważnych zmian, które przełożyły się na wyniki. Pamiętamy problemy Kyle’a Lowry’ego w nowej roli. To samo dzieje się teraz, gdy brakuje DeMara DeRozana.

Osobiście pamiętam również ten sezon i początek 2013-14 przez pryzmat wielkiego narzekania na Casey’a. Kontrowersyjne decyzje, które z naszej perspektywy wyglądały błędnie, dla niego były pewnym znakiem rozpoznawczym. „Trzeba było wpuścić kogoś innego” .. „Dlaczego to Amir Johnson stał na linii za 3 pkt w ostatnich sekundach meczu?” ..

Dopiero dzisiaj mogę przyznać jedno: Dwane Casey ufa swoim zawodnikom. Bo na czym polega praca trenera?

Manager Masai Ujiri postarał się, abym dostał jak najlepszą 15stkę zawodników. Są drużyny lepsze, ale jeszcze więcej jest takich, które marzą o podobnym składzie. Jaka jest moja rola? Nie nauczę tych ludzi grać – moi asystenci są od tego, aby rozwijać arsenał młodych i poprawiać weteranów. Nie sprawię więc, że DeMar DeRozan nagle zacznie grać na poziomie 44, a nie 39%.

Moim zadaniem jest pokierować nimi tak, by dotarli do celu, odnosili zwycięstwa. Znaleźć najlepszą taktykę na każdą potyczkę i im ją przekazać. Ale nie będę prowadził ich za rękę, nie będę podsadzał ich kiedy przeszkoda będzie zbyt wysoka, ani popychał, gdy już będzie brakło im sił.

Zawodnicy Toronto Raptors lubią Dwane’a Caseya, żartują sobie z nim, pozwalają sobie nawet na małe żarty z jego osoby w trakcie wywiadów. Terrence Ross na początku sezonu przyznał w którymś wywiadzie, że zbliżył się do Caseya. To samo powiedział bodajże Kyle Lowry, opowiadając, że po przyjściu do Raptors nie do końca sobie ufali, ale to z czasem się zmieniło.

Casey bez wątpienia narzuca kierunek zawodnikom – widać to po statystykach, więc spełnia swoją podstawową rolę. Zdaje się spełniać również i drugą, dbając o chemię między sobą a zawodnikami.

Skoro osoby takie jak Kyle Lowry, Patrick Patterson i Greivis Vasquez chcą tu wracać.. Skoro James Johnson i Louis Williams cieszą się, że tu trafili.. Trener musi być odpowiedni. Ciężko ocenić jego kunszt, skoro nie ma nas na treningach, ale na pewno jest to odpowiedni trener dla tej właśnie grupy koszykarzy.

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
11 grudnia, 2014