Wiecznie niedoceniani – Kolejny „Bullshit” ze strony amerykańskich mediów

Mefju A,18 września, 2014

Co w dzisiejszych czasach przyciąga największą ilość internautów? Po pierwsze kontrowersja, po drugie nagie kobiety. Proste. Sports Illustrated to magazyn, który umiejętnie łączy obie cechy. Niedawno właśnie od nich otrzymaliśmy kolejny „warty sprawdzenia” materiał.

Tym razem chodzi oczywiście o ranking top 100 graczy NBA, na sezon 2014/15, według słynnego SI. Na których miejscach znaleźli się nasi gracze?

Jonas Valanciunas

Z tego wyróżnienia powinniśmy być zadowoleni. Jonas Valanciunas to jeden z naszych najmłodszych zawodników, dopiero rozwijających swoje skrzydła. Jednocześnie jest Centrem, co w dzisiejszych czasach oznacza raczej wymóg obok utalentowanego skrzydłowego/rozgrywającego, niż ofensywny filar.

JV ma jeszcze czas na wyższe lokaty. Zastanawiający jest inny fakt. Amir Johnson, z którym w ostatnim sezonie towarzyszyły nam bardzo mieszane uczucia, otrzymał troszkę wyższą ocenę. Raz grał świetnie, raz ratował naszą drużynę, a raz grał fatalnie.

Choć wierzę, że w tym sezonie przyniesie nam większe korzyści, raczej zamieniłbym tych zawodników miejscami.

Amir Johnson

Przed naszymi zawodnikami znajdują się między innymi Tiago Splitter, który według magazynu potrzebuje większej ilości minut, aby udowodnić swoją wartość, Greg Monroe, Andrew Bogut, Omer Asik, Nene.. Jedni z nich zasługują inni moim zdaniem nie. Chwilę później zaczyna się to z czego w szczególności śmieje się każdy fan Toronto Raptors.

DeMar DeRozan

DeMar DeRozan razem z Kyle Lowrym tworzyli słynne Deadly Duo, ciągnące naszą drużynę do zwycięstw. Czasem odpowiedzialność brał na siebie jeden, czasem drugi. Kiedy wszystko funkcjonowało prawidłowo, żaden z nich nie musiał tego robić.

Nad nim znaleźli się między innymi Chandler Parsons, Klay Thompson, Joe Johnson i Jrue Holiday. Pozycja rzucającego jest oczywiście bardzo obstawiona, ale Double-D zasługuje chyba przynajmniej na pięćdziesiątkę, co?

Kyle Lowry zasłużenie (i na nasze szczęście) został doceniony w należyty sposób. Otrzymał trzydziestą lokatę. Wyższe numerki przeznaczone są raczej dla graczy stanowiących całą siłę swojej drużyny, z czego my raczej wolelibyśmy zrezygnować. Lepsza dobra drużyna niż dobra gwiazda :).

Kyle Lowry

Do niezadowolonych ze swojej pozycji należy między innymi również John Wall, wpasowany w 31 numerek, co sam magazyn wykorzystał jako dobry materiał na kolejny artykuł. Świadomi swoich decyzji do dzisiaj publikują newsy na temat swojego rankingu. Życzymy jeszcze wyższych zarobków. :)

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
18 września, 2014