Zgarniamy jeden z najgorszych meczów. DeRozan ucisza fanów Nets.

Mefju A,28 kwietnia, 2014

DeMar DeRozan ĆśśśśTen mecz miał ukazać się na terenie całej ameryki. NBA on TNT. Jak zwykle liczyłem, że pokażemy pazury prawdziwych Dinozaurów, a media w USA stwierdzą, że najwyższy czas bardziej zainteresować się tym składem. Jak zawsze zresztą sprawy nabrały innego charakteru.

Szkoda, ale najważniejsze jest „W”!
.

Przebieg spotkania

Pierwsza kwarta potoczyła się w taki sposób, że chyba każdy fan Toronto przez chwile pomyślał „cholera, chyba już tego nie przegramy!”. Trafialiśmy rzuty, jakby zawodnicy przez całą przerwę trenowali tylko ten element koszykówki. Rozbijaliśmy obronę Nets, którzy wcale nie grali słabo, ale udawało się trzymać ich na dystans.

35 – 22, z czego 11 punktów trafił Amir Johnson, a po 10 wpadło od Deadly Duo – Kyle’a Lowry’ego i DeMara DeRozana to wymarzony start do meczu w Play Offach.

Później już nie było kolorowo.

W końcu jedyną bronią Dinozaurów stał się DeMar DeRozan, zdobywając jeszcze 10 punktów z 16 jakie zdobyła cała drużyna w tej kwarcie. Prowadzenie wynosiło 7 oczek, kiedy drużyna zeszła na przerwę. Był czas na poukładanie gry, mały reset.

Niestety po wyjściu na parkiet było jeszcze gorzej. Scoreless. 4/16 z gry w całej 3 kwarcie! Nie miał kto pomóc. Kosz był zaczarowany. W pewnej akcji spudłowaliśmy nawet 4 dobitki. Na koniec Nets rzucili jeszcze trudnego jump shota w ostatniej sekundzie kwarty. Tylko tego tam brakowało.

Ostatecznie to nasze zwycięstwo.

Brooklyn Nets zagrali drużyną. Tylko jeden zawodnik – Paul Pierce wyróżnił się zdobywając 22 punkty. Reszta zgarnęła 12 pkt – Mirza Teletovic, po 10pkt Kevin Garnett i Deron Williams, 9pkt Shaun Livingston i 7pkt Joe Johnson.

To ograniczenie tego ostatniego dało nam zwycięstwo. Do tej pory robił co chciał przeciwko naszej drużynie. Tym razem obrona skupiła się głównie na strzelcach, podwajając, a nawet potrajając jeśli zachodziła taka potrzeba.

DeMar DeRozan mówi „ćśśśś” fanom Brooklyn Nets. Czas na piekło na ACC. Wróciliśmy na stosunkowo lepszą pozycję, zagramy u siebie, a po takim meczu nie można nie wierzyć w zwycięstwo.

Zawodnicy mają czas na odpoczynek. Grali mimo kontuzji. To jest faza Play-Off!

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
28 kwietnia, 2014