2 runda mecz 6: Toronto – Miami

Elwood,14 maja, 2016

2 runda playoffs dobiega końca. Wielkimi krokami, wszak każda z pozostałych par zdążyła już wyłonić zwycięzcę i tylko drużyny Raptors i Heat pozostały na placu boju. A bój to jest ciężki, okupiony urazami i zwrotami akcji, których Stephen King nie powstydziłby się w swych książkach. Mecz 6 – spotkanie wg wielu uważane za kluczowe w rywalizacji; wskazujące na „psychicznego” zwycięzcę pojedynku. W wypadku wygranej Raptors mamy 4-2 i pojedynek z Cavs. W wypadku porażki Heat łapią bakcyla wygranej, czują krew i stają się podwójnie niewygodnym rywalem. A jak to było do tej pory w rywalizacji?

Dla przypomnienia – mecz pierwszy przegrywamy po dogrywce, mecz drugi dla odmiany po dogrywce wygrywamy. W pojedynku trzecim mamy „Lowry/przebudzenie” po fatalnych wcześniejszych spotkaniach i prowadzimy 2-1. Wypadają obaj główni środkowi. Spotkanie czwarte, wracamy do schematu dogrywkowego, w rywalizacji po 2. Mecz piąty zwyciężamy na plecach DeRozana w momencie, gdy Heat testują small ball. Mecz 6?

Mecz 6, na poligonie doświadczeni w boju żołnierze. Żadnych dogrywek, żadnego kunktatorstwa. Trener Heat wystawia pierwszą piątkę z 3 obrońcami, przy czym niczym Magica na środku mamy  niskiego gracza obwodowego, rozgrywającego swój pierwszy sezon niskiego skrzydłowego/rzucającego obrońcę Justice Winslowa. Teoretycznie daje nam to przewagę na deskach, szansę na punkty z pomalowanego i miejsce dla naszych podkoszowych. Tylko teoretycznie.

Zbiórkę wygrywamy, ale tylko 2 sztukami. W pomalowanym punktujemy, acz tylko ze skutecznością 48%. Nie wykorzystujemy przewagi wzrostu i siły, Heat zaś grają swoje – szybko, kombinacyjnie, z dodatkowymi podaniami. Rewelacyjne zawody Dragica, Wade mimo niskiej skuteczności był wszędzie i robił wszystko – obrona, aktywność w ataku, wymuszanie fauli. Duet Winslow/Richardson, dwóch nieopierzonych debiutantów dało łącznie 21 punktów, kupę odważnych zagrań w obronie i wytchnienie dla gwiazd Heat.

Toronto? Lowry zagrał piękne, wartościowe zawody. Brał ciężar zdobywania punktów na barki przez większość meczu i był przede wszystkim skuteczny. DeRozan znikł za to w ostatniej kwarcie. In plus to jego wymuszenia fauli. Reszta graczy niestety nie stawiła się na wezwanie, a osobiście najbardziej ubolewam nad postawą Biyombo. Nie miał godnego przeciwnika w pomalowanym, mógł śmiało trzaskać kosz za koszem. Zamiast tego 2 razy zgubił piłkę, raz po podaniu zamiast dunkować z miejsca zrobił kozioł, poczekał chwilę, zaczął przesuwać nogę piwotową i tak oto z pomalowanego wywalił go Iso Joe.

Po 3. W niedzielę kończymy rozdanie.

Z miłości do koszykówki:
Elwood
14 maja, 2016