2 sumy i 1 różnica

Elwood,3 stycznia, 2016

Wizards

Pojedynek meczu – Scola mija Dudleya po zwodzie. Dla niewtajemniczonych:

Scola to nasz człowiek od czarnej roboty, który nogi zostawił w komisie więc jego mobilność  to duży znak zapytania. Walczy sercem, nie warunkami.

Dudley to skrzydłowy, który mógłby wygrać konkurs wsadów tylko w sytuacji, jeśli obręcz kosza by była zawieszona na drzwiach szafy z Ikei. W tym przypadku czarny nie potrafi skakać.

Gortat w pierwszej połowie wyglądał tak, jakby dużo bardziej zależało mu na ofensywie niźli na zabezpieczaniu swej deski. Jonas go przepychał, na zmianach nie dochodził do DeRozana nawet gdy ten już swoje wykozłował. Dla nas to dobrze, łatwiejsza droga pod kosz. Zwłaszcza, gdy Marcin jest najlepszym rozwiązaniem podkoszowym przeciwnika. Dowód? W tym meczy Bismack kilka razy wyglądał na środkowego z szeregiem rozwiązań ofensywnych.

Also gra naszego #7. Skuteczność i dobór rzutowy pomijam, acz zauważam znaczną poprawę w kontekście kreowania gry, ściągania na siebie dodatkowego obrońcy, rozbijania szeregów przeciwnika wjazdami w pomalowane by zrobić miłego dla oka kicka do boku.

https://www.youtube.com/watch?v=ONHGb8Fjul4

Hornets

Mecz miał wszystko. Zaciętą walkę, zmiany prowadzenia.  Fajne wjazdy, punkty z ponowienia. Dobitki, minięcia. Poniekąd jeździectwo bez głowy w wykonaniu Lina. Taka szczypta szaleństwa w przedsięwzięciu, które śmiało można określić mianem jednego z najlepszych spotkań ostatnich tygodni. Od strony Raps delikatna nostalgia, tęsknota do Amira mi się włączyła. Dynamiczny skrzydłowy, hustle plays, nakręcanie publiczności. To z pewnością by nam się przydało. Do tego jeszcze Lin, Batum i jesteśmy szczęśliwi. A potem się budzimy i wracamy do rzeczywistości…

Dla zainteresowanych, których powinno być sporo: http://rutracker.org/forum/viewtopic.php?t=5142869

 

A tymczasem – był sobie gracz. W sumie jest nawet, ale pisząc tę część 2 stycznia 2016 roku ów gracz niezwykle barwnie prezentuje się w zieleni. Taki klasyczny przykład klasycznego przedstawiciela swego gatunku. Waleczny, drapieżny. Post moves + wsady. Dynamika, szybki na nogach przy kroku dostawnym. Dobry biegacz. Postura Herculesa bez sterydów – waga w okolicach 108 kg pozwala skutecznie przestawiać słabszych od siebie a nogi wyprzedzać cięższych.

U nas owy gracz rozkwitł, rozbłysł jak supernowa.  Nie do poziomu superstar, acz dla nas w pewnym stopniu to był superstar. Czemu jak i co? Po kolei.

Pierwsze cztery lata? Mamy szybką setkę w 3 podejściach, co w wieku 18 lat jest niezłym wynikiem. Mamy double-double na Big Alu więc rozwój bardziej niż prawidłowy.  Wreszcie mamy 7 bloków na Indianie – sumarycznie więc wygnanie to coś więcej, niż tylko obietnice. To dobry podkład pod dobry interes. Solidny rosół na start.

What next? Zmiana barw, coraz częstsze starty. Większe zaufanie trenera, więcej minut i więcej podań od kolegów. All In, świetne uzupełnienie składu, cement szatni i energia zarówno na parkiecie jak i na ławce za ok. 5 mln na sezon? Amar`e , Ersan, Bismack, Pau – wspólny mianownik czyli zdominowanie w meczu po obu stronach parkietu przez Amira. Owszem, większość spotkań to przeciętność – wszak mówimy o graczu będącym finalnie 4 opcją w ataku. Graczu, który dzięki swej mobilności i skoczności miał bronić również z pomocy w większym stopniu, niźli środkowy,  z którym grał. AJ to gracz, którego łatwo pokochać. To człowiek pokroju walczaka – taki jest przydatny w każdym teamie w każdym spotkaniu. Czy jako zadaniowiec, czy jako wsparcie, czy jako pierwsza opcja. 22/16 na 73% na Amar`e, 32/10 na 82% na Pau.

Gdyby ktoś nie widział, ostatnia stacja wspólnej podróży w wielkim skrócie:

Z miłości do koszykówki:
Elwood
3 stycznia, 2016