6

Elwood,9 kwietnia, 2016

Ja nie gram rock and rolla, rock and roll to syf. Homo znaczy człowiek a Twist to twist..

Na początku prywatna. Prośba o pomoc dla przyjaciela, który z racji schorzenia nie może się sam poruszać. Jego ojciec, człowiek wielkiego serca, jeździ po różnego rodzaju imprezach masowych próbując zebrać na leczenie jak najwięcej pieniędzy. Nie raz i nie pięć się spotykaliśmy, za każdym razem wspieram go tym, co mam. Za każdym też razem widzę, jak bardzo ludzie mają wywalone na apel o pomoc. Zbliża się czas rozliczeń podatkowych, czas przekazywania 1% podatku na szczytny cel. Ciebie to nie kosztuje, a możesz wydatnie pomóc Rafał stanąć na nogi bez pomocy zewnętrznego sprzętu. Wejdź, poczytaj, pomyśl. Warto. http://zawszelkacene.pl/

Po prywacie czas na strzały. 10 spotkań za nami, ciekawe rozdania i kilka wartych grzechu wydarzeń.

Memphis spotkało się z Dallas w meczu podwyższonego ryzyka. Ryzyko, że któraś drużyna w finalnym rozliczeniu wypadnie  z playoffs. Ryzyko, że którykolwiek z reprezentantów drużyn wypadnie i dodatkowo osłabi osłabione już zespoły. Asekuranctwo? Nie ma szans. All In, walka do końca, twarda obrona, na trybunach wszystko, tylko nie piknik. Świetnie spotkanie, sam je już dwa razy obejrzałem i przyznam, że to jedne z fajniejszych spotkań w tym miesiącu. Walka, zadziorność, crossy. Defensywa, rozwiązania taktyczne. Oglądaj i ciesz się, sam wyniku nie zdradzę.

– Zdradzę za to wynik pojedynku rezerw Spurs z Denver. Spurs przegrali minimalnie, acz i tak pokazali się ze świetnej strony. Timmy w życiowej formie, 4 dychy na karku a ten karał niemiłosiernie przeciwnika w ataku. Dre Miller efektywny po obu stronach parkietu. Każdy dołożył cegiełkę, by w momencie odpoczynku Parkera, LMA, Greena, Kawhiego, Diawa i Manu spotkanie dało się oglądać. Po drugiej stronie pyszne zawody rozegrali Jokic, Nurkic i Mudiay. Fajna ta młodzież z Kolorado, oby tylko GM tego nie schrzanił.

Dwupak Los Angeles, przy czym oba zespoły zaserwowały przeciwnikom po 102 punkty. Clipps wygrali po  dogrywce z Utah, którym został mecz przewagi nad 9 w tabeli drużyną z Houston. Prigioni wystrzelił jak to tylko on potrafi raz na miesiąc, notując linijkę 13/7/7. Do tego Pierce rozegrał ciekawe zawody. Po drugiej stronie Gordon Hayward, którego cichym wielbicielem jestem, grał dobrze, skutecznie i efektywnie. Liczę na jego przyszłe pojedynki z Butlerem. Lakers? Lakers klapnęli na dupę z Pelicans, przy czym na boisku na serio stawił się backcourt LA – w sumie 58 punktów na dobrej skuteczności z gry (ponad 55%). Jak dajesz Alexisowi Ajincy zdobyć 28 punktów i zebrać 15 piłek to wiedz, że Twa defensywa pomalowanego kuleje. I to mocno.

Dwupak NY, przy czym Knicks mieli łatwiejszego przeciwnika i to wykorzystali skrzętnie. Proces ogrywania Granta i Gallo trwa, jakkolwiek z 76ers sztuką jest w tym sezonie przegrać (Suns pozdrawia Was). Machine grał na 80% z gry zdobywając 16 punktów. Damn. Po drugiej stronie parkietu nie widziałem zbyt wiele, co mogłoby bronić niedawno zwolnionego GM Philly. Przebudowa w powijakach. Nets sprowokowało Tanka, Tank nie pozostał dłużny. 12 punktów i 4 zbiórki z ławki(liczę, że Frank dostanie nominację do 2 zespołu debiutantów). Do tego Kemba w standardowym ostatnio gazie, skrzydła piekielnie efektywne w obronie i No Steep till Brooklyn stało się jawą.

Derby słonecznej Florydy na korzyść Orlando. 112-109, fajny mecz do obejrzenia. Warto patrzeć na młokosów, Winslow i Richardson grają ciekawe, dojrzałe zawody. Do tego standardowo Hassan(jaram się nim otwarcie), iso Joe i Wade. Orlando? Magic postawiło na egzekucję, rzuty z pewnych pozycji, nieskomplikowany basket który w końcowym rozrachunku dał zwycięstwo.

– Pojedynek braci Morrisów, kosmiczny Reggie Jackson, fajne zawody Beala. To w pojedynku Detroit – Wizards. Bux zaś zapomniało chyba, że grają z poważną drużyną chcącą poważnie namieszać na wschodzie. Celtics odpoczywało, Celtics walczyło rezerwami , Celtics dostało 60 punktów i 24 asysty z ławki. Tak się gra pod koniec sezonu regularnego, prawda?

– Prawda. Odpoczynek dla dynamic duo DeLorean/Lowry, Powell robi 41 minut a poza tym 7 zawodników Raps grało min. 20 minut w meczu. Efekt? Wygrana z prawdopodobnym oponentem w pierwszej rundzie. Indy odkurzyło Mylesa Turnera, co jest dobre, bo to dobry młodziak. Indy rzucała trójki ze skutecznością 31%, co z kolei dalej nie przejdzie. Mecz mnie uspokoił, wpadając na Pacers wpadamy do 2 rundy PO.

 

Nuff Said

Z miłości do koszykówki:
Elwood
9 kwietnia, 2016