Filary zawodzą, porażka z Atlanta Hawks 113 – 118.

Mefju A,19 marca, 2014

Po głupiej końcówce VS Phoenix Suns, kiedy zawiódł mnie DeMar DeRozan (mój ulubiony gracz Raptors) myślałem, że wyczerpałem już limit nerwów na następne dwa tygodnie. Po pierwsze liczyłem na mocny „rewanż”. Coś w stylu „Pokażmy, że to my jesteśmy na 3 miejscu tabeli”. Po drugie, miesiąc, czy rok temu również obstawiałbym, że bez problemu wygramy z taką drużyną jak Atlanta Hawks.

Zdominowaliśmy pierwszą część spotkania. Świetnie rozpoczął swój występ Jonas Valanciunas zdobywając dla nas w tej kwarcie 11 pkt i 4 as. Niestety szybko złapał 2 faule i musiał usiąść na ławce… Co jednak nie sprawiło dla nas większego problemu.

Później nie było już tak pięknie. Wszedł Greivis Vasquez, wszedł Steve Novak, oraz z-jakiegoś-powodu-ostatnio-nieskuteczny John Salmons. Hawks dogonili nas i do końca meczu graliśmy zacięty mecz punkt za punkt, godny NBA TV.

Problem powiększa się, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że Hawks mieli nam zagrozić przede wszystkim trójkami. Tymczasem rzucali na podobnej skuteczności co my. Ogółem oddali o 23 rzuty więcej w przeciągu całego spotkania. Nie wykorzystaliśmy ani jednego, ani drugiego.

Greivis Vasquez (17 min, 10 pkt, 2 zb, 2 straty) kompletnie nie wkomponowuje się w naszą grę. Co to za rozgrywający, co potrafi tylko punktować. Mam dziwne wrażenie, że gdyby Nando De Colo (5 min, 2 pkt, 2 zb, 1 strata) zagrał te 17 minut wyciągnąłby te same statystyki. Może powinien zagrać Julyan Stone, który lubi wykorzystywać przewagę wzrostu.. Nieistotne.

Kyle Lowry i DeMar DeRozan. Jasne. Wyciągnęli dobre statystyki. Obaj blisko Triple – Double. Chyba pierwsze w sezonie Double-Double dla DeRozana. I co z tego. W decydującej kwarcie spotkania wzięli na siebie ciężar gry. Najpierw DeRozan spudłował 3 rzuty pod rząd, później do gry włączył się Lowry, który spudłował za to 2 rzuty. Później każdy z nich trafił po razie.

Obaj zawodnicy tak bardzo chcą wygrywać, że aż oddają głupie rzuty i powodują głupie straty. Nie wiem kogo mam obwiniać za ten mecz. Czy K-low-7 i Dobule-D bo za bardzo chcą, czy może resztę drużyny.. Bo za bardzo nie chcą.

Wybrałem mimo wszystko naszą dwójkę. Powinni brać na siebie ciężar spotkania, ale kiedy juz biorą muszą grać rozważnie.

Jednocześnie wkurza mnie to, że kilku zawodników chce wygrywać, a kilku boi się „odpalić”, tylko biegają po boisku jak gdyby nie chcieli piłki. Cholera. Jestem zły. Nawet nie liczę, że odbiją się na Pelicans. Mają to zrobić i tyle.

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
19 marca, 2014