Finały konferencji podejście drugie

Elwood,20 maja, 2016

Mecz drugi rywalizacji między Cleveland a Toronto miał być naszą odskocznią od łomotu, jaki przeciwnik sprawił nam w pierwszym pojedynku. Mieliśmy wyjść silni, zwarci i gotowi. Mieliśmy nawiązać walkę i coś zmienić. Wyszliśmy ze Scolą na czwórce i po raz kolejny potwierdziliśmy niedowiarkom, że to ta pozycja wymaga u nas inwestycji czasowo-finansowych. Oraz potwierdziliśmy fakt, iż broni nie składamy od początku.

2 kwarty. Tyle trwał nasz pojedynek, podczas którego mieliśmy siły, przeciwstawialiśmy się przeciwnikowi i widzieliśmy światełko na końcu tunelu. 24 minuty gry, wejścia Lowrego, celny Ross i DeRozan. Waleczny Bismack i w miarę skuteczny w defensywie Carroll. Piszę „w miarę”, gdyż czołg Lebron robi w playoffs wszystko perfekcyjnie. Punktuje kiedy trzeba. Zbiera, co musi zebrać. Rozgrywa fenomenalnie, dystrybucja piłki w jego wykonaniu to ostatnio poezja. W obronie twarda sztuka, silna, z rewelacyjnym refleksem. Gracz kompletny, najlepszy w naszym wieku i krycie go to wyzwanie z grupy „niewiarygodnych”. DC starał się jak mógł, próbował Brona odcinać od podań. Jak wyszło? Triple double Brona, uruchamianie partnerów zarówno w ataku pozycyjnym jak i w kontrach. Mówiąc wprost – nie mamy przeciwwagi na niego. Irvinga Lowry może przytrzymać. Love i Smith mogą być zastopowani przez naszych wojowników. Bron zostaje niestety bez odpowiedzi.

2 kwarty. Tyle „żyliśmy” w tym meczu. Miejmy nadzieję, że kolejne spotkanie będzie bardzie zacięte, równiejsze i będziemy mieli szansę na zwycięstwo.

A poza tym w lidze się dzieje. Karuzela trenerska nabiera prędkości. Nate McMillan dogadany z szefostwem Indiany Pacers. Były trener Indy, Frank Vogel porozumiał się z Orlando. Jeff Hornacek niemal pewnym trenerem Knicks. A D`Antoni Rockets.

Z miłości do koszykówki:
Elwood
20 maja, 2016