Gortat pokonuje Raptors. Najdłuższy mecz w historii Toronto.

Mefju A,28 lutego, 2014

Za każdym razem kiedy gramy z Washington Wizards zakładam, że będzie lekko. Po chwili przychodzi mi na myśl John Wall, ale na koniec i tak uznaję, że jeden gracz to za mało. I zawsze się rozczarowuję.

Przebieg spotkania

Kto, jeśli nie John Wall, miał napędzać drużynę z Washington? 15 punktów w pierwszej połowie z 57 jakie zdobyli Wizards. Po nim był Andre Miller, który świetnie poprowadził team z ławki dorzucając 9 punktów w 2 kwarcie. Wraz z nimi reszta drużyny, w której tak naprawdę zawodził chyba tylko Bradley Beal.

wadszfgZ naszej perspektywy wyglądało to podobnie, tyle, że nas kolejny raz zawodzili podkoszowi. Swój mecz życia rozgrywał Marcin Gortat, który mimo małego „arsenału” robił co chciał. Jeśli nie trafiony rzut, to faul. Jeśli nie faul, to rzut. Inne drużyny pokazują, że Gortatowi nie trudno jest skomplikować pracę, ale w naszym przypadku było inaczej. Trenerzy muszą się wziąć za naszych podkoszowych.

Jednocześnie tylko dzięki temu mecz stał się świetnym widowiskiem. Najpierw pierwsza dogrywka, później druga. Obie drużyny ledwo zdobywały punkty (po 8 punktów w pierwszej, 4 w drugiej), jak gdyby oszczędzali się przed nastąpieniem trzeciej. Tak jednak wyglądało to jedynie ze statystyk, bo całe spotkanie rozgrywało się na poziomie Play Offs. Każdy gracz dał z siebie wszystko.

Kluczowy moment

Ciężko wybrać kluczowy moment. Spudłowane dwa rzuty wolne DeRozana? Po tych pudłach wciąż mieliśmy przewagę 2 pkt, w dodatku później trafił jeszcze 4/4. Dwie straty pod rząd Greivisa Vasqueza? Może szósty faul Kyle’a Lowry’ego? A może idąc dużo w tył, bo to kontuzja Terrence’a Rossa zmieniła oblicze tego spotkania.

Osobiście wybrałbym jednak 2 straty Greivisa. Po zejściu Klow7 zadaniem Vasqueza było zagrać jak rozgrywający. On jednak nastawiony na punktowanie zepsuł dwie akcje pod rząd. Ale to Vasquez był jednocześnie tym, który kilkakrotnie utrzymywał nas przy życiu.

Dla mnie był to świetny mecz w czasie którego nasi gracze pokazali pazur. DeRozan wziął drużynę na swoje barki w dogrywce. Greivis Vasquez, o którym już pisałem. Kyle Lowry jako mózg drużyny. Amir Johnson wylewający ostatnie poty. Niestety pokonały nas faule i trzeba chyba wreszcie wziąć je pod lupę.

Mecz trwał 3 godziny 32 minuty, co jest rekordem Toronto Raptors. W tak długim czasie nie da się wytrzymać na pograniczu szóstego wykroczenia.

Statystyki: Link

Wyróżnieni:

MVP Meczu: Marcin Gortat

Najlepsi gracze Raptors: DeMar DeRozan: 34 pkt, 6 ast; Greivis Vasquez: 26 pkt, 8 ast; Kyle Lowry: 18 pkt, 10 ast, 9 zb;

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
28 lutego, 2014