„Hold on we’re going home” – zwycięstwo z 76ers

Mefju A,10 listopada, 2014

Cytat Drake’a, którego jeszcze niedawno używali fani Toronto Raptors, dziś jest już stosowany przez inne drużyny. W tym przypadku chodzi oczywiście o Philadelphia 76ers, którzy nijak mogli się do nas zbliżyć. Mecz w pewnym sensie nudny, choć efektownych akcji nie brakowało.

Oczywiście Philadelphia jest w budowie, w dodatku trapią ją kontuzje i życzymy tej drużynie i jej fanom jak najlepiej. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że na tę chwilę mogą mieć problemy ze zwyciężeniem jakiegokolwiek meczu.

To samo dotyczyło wczorajszego spotkania przeciwko Toronto Raptors.

Pisząc krótko, tak naprawdę nie ma o czym opowiadać. W naszej drużynie funkcjonowało wszystko, w odpowiednich ilościach. Zawodnicy trzymają formę, nie ma sensu nikogo wyróżniać, nie ma też kogo się przyczepić, bo tak po prostu mamy grać. Warta wspomnienia jest tylko ciekawostka na temat Terrence’a Rossa.

Podobno, aby dojść do poziomu z meczów z Washington Wizards i 76ers (17 pkt, 4-7 za 3), T-Ross oddaje 500 rzutów dziennie poza treningiem. Czasem przychodzi dodatkowo na halę, czasem rzuca je przed meczem. Ross dojrzewa, a z takim skrzydłowym siejemy postrach. Tylko się zastanówcie: PG, SG, SF, PF, C – każda pozycja obstawiona, każda skuteczna. Dopóki Ross gra dobrze, a Amir gra ogólnie, drużyny muszą obstawiać całą piątkę.

76ers próbowali. Zdobyli aż 88 punktów, ale ze skutecznością 38% za 2 i 30% za 3. Nasza skuteczność wyniosła 56% za 2 i 41% za 3.

Mecz był obfity w fajne akcje (4 w top 10!), a dzięki kiepskiej defensywie trochę pewności na rozegraniu mógł nabrać Greivis Vasquez (13 pkt, 6 as).

Niestety dzisiaj sporo zajęć na głowie, dlatego zapraszam po prostu na kolejny mecz z Orlando Magic.

Wyróżnieni:

MVP Meczu: DeMar DeRozan

Najlepsi gracze Raptors: DeMar DeRozan: 24 pkt, 6 zb; Terrence Ross: 17 pkt, 5 zb; Louis Williams: 16 pkt;

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
10 listopada, 2014