Indiana Pacers bez szans, DeRozan wyrabia formę

Mefju A,28 stycznia, 2015

Wczorajszej nocy zaliczyliśmy głównie tylko dwie pomyłki – jedną na początku pierwszej kwarty, drugą na jej końcu. Reszta spotkania to dominacja z naszej strony i gdyby nie wspomniane wejście w mecz, nazwalibyśmy to z czystym sumieniem miazgą, blowoutem.

Przygotujcie się na to co napiszę. Uwaga!

Dwane Casey dobrze zarządzał minutami! W trakcie spotkania widywałem głównie dwie opinie: „I tyle widzieliśmy Jonasa Valanciunasa…”, oraz „Uwolnić Jamesa Johnsona!”. Pierwsi zmieniliby nasz fajny wynik w ruiny, drudzy… Drugich po prostu chyba ponosiło. Fani zawsze muszą narzekać, tradycja.

W każdym razie!

Jonas Valanciunas był mało widoczny. Głównie za sprawą tego, że w decydujących minutach siedział na ławce. Otrzymał ich łącznie 27, co w gruncie rzeczy wcale nie jest tak złym wynikiem. Wchodził na parkiet wtedy, kiedy tempo meczu zwalniało i powolny zawodnik bardziej się wpasowywał. To dowód na to, że Dwane Casey jednak nie jest aż tak głupi jakim niektórzy go uważają.

Po pierwszej kwarcie przyspieszyliśmy w obronie, przez dłuższy czas grając strefą. Litwin nie jest dobry do takiej kompozycji, dlatego mamy zawodników jak Tyler Hansbrough. Uwierzcie mi. Chłopak uzbierał tylko 4 punkty i 4 zbiórki, ale szybkość i ogólny poziom zaangażowania po obu stronach parkietu bardzo nam pomogły. (zwłaszcza pod naszym koszem)

Ogółem ławka grała dziś świetnie, nie było na nią sposobu. Ładna koszykówka w ataku i mocna defensywa.

Jak już wspomniałem James Johnson po 3 minutach przeciwko Detroit Pistons, otrzymał ich 0 w meczu z Indiana Pacers. Po sieci krążą dwie teorie.

Pierwsza, na którą najprościej wpaść mówi o tym, że Johnson mógł pokłócić się o coś z Caseyem i otrzymał karę.

Druga mówi, że to zwykły ruch trenera w celu uwolnienia Terrence’a Rossa. Dlatego, że Greivis Vasquez zastępuje go w pierwszym składzie, Ross zabiera wszystkie minuty z ławki, żeby nabrać pewności siebie.

Jakby nie było – ważne, że działa.

Terrence Ross był wczoraj na poziomie „ok” – 11 punktów i 6 zbiórek, ze skutecznością 50%, choć tylko 1-4 za 3 pkt. Mieszał wjazdy pod kosz z rzutami z wyskoku i choć zdarzyło mu się kilka błędów powinniśmy być zadowoleni.

DeMar DeRozan wraca do formy, ale – na szczęście – tej z sezonu 2013/14. 24 punkty, 7 – 15 z gry i 10 – 13 z linii rzutów wolnych. W tym meczu od samego początku dużo biegał, nadając tempa akcjom Dinozaurów. To jeszcze nie to, na co naprawdę liczymy, bo trafiło się kilka niepotrzebnych strat i brzydkich rzutów, ale takiego go lubimy. Dużo rzutów wolnych to jego znak rozpoznawczy i bardzo dobrze, że odblokowuje swój arsenał.

Jak sam powiedział „Po kontuzji czuję pewnego rodzaju barierę. Coś takiego czułem tylko raz w życiu, podczas mojego rookie-season” – i miejmy nadzieję, że niedługo pokona ją całkowicie.

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
28 stycznia, 2015