Kompromitacja na oczach widzów Canal+

Mefju A,19 stycznia, 2015

Jeden z poprzednich meczów na antenie Canal+ z ekipą New York Knicks graliśmy w ten sam sposób. Fatalna skuteczność, straty, słaba obrona. Oba te spotkania odróżnia bardzo istotny fakt. Z NYK wygraliśmy, a z New Orleans Pelicans odnieśliśmy kompletą porażkę, siódmą w ciągu ostatnich 9 potyczek.

Ten mecz nie zasługuje na jakiekolwiek podsumowanie, jednak jakaś część fanów pewnie zastanawia się dlaczego go przegraliśmy i na tym się skupię.

Po pierwszej połowie przegrywaliśmy różnicą 14 punktów. Wyraźnie było widać, że gra nie idzie obu drużynom, jednak to my robiliśmy za tego kozła ofiarnego. Co gorsza Pelikany zagrali dzisiaj bez czołowych zawodników Anthony’ego Davisa i Jrue’go Holidaya.

Pudło za pudłem, pudłował nawet DeMar DeRozan.

I na tamten moment wcale nie byłem zmartwiony. Toronto Raptors nie potrafią grać blow-outów, pisałem to już dziesiątki razy w tym sezonie. Nasz styl to oszczędność, byle ostatecznie na koncie mieć kolejne zwyciestwo.

W trzeciej kwarcie przyspieszyliśmy, skupiliśmy obronę i biegaliśmy żywo do ataku. Wygraliśmy kwartę 35 – 14, dzięki czemu nie tyle odrobiliśmy straty, ale również wyszliśmy na 7-punktowe prowadzenie.

Ostatnia część to już katastrofa. Tempo zwolniło, Casey popełnił kilka błędów…

Bądźmy szczerzy. Tak naprawdę nie mieliśmy kim grać. Błędów trenera nie można usprawiedliwić, wystarczyło słabego w obronie Greivisa Vasqueza zdjąć przed ostatnią akcją, a pewnie mielibyśmy dogrywkę. Jednak spróbujmy zebrać choć pięciu zawodników, którzy naprawdę starali się po obu stronach parkietu i im to wychodziło na dobre.

Ja mam z tym problem.

Dwane Casey zapowiedział jeszcze grę Rossem w pierwszym składzie, jednak jak tak dalej pójdzie zmieni zdanie. Ross nie wyszedł na parkiet w drugiej połowie meczu.

Tyle na temat tego widowiska.

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
19 stycznia, 2015