Kompletna drużyna przeciwko Czarodziejom (Wizards – Raptors)

Mefju A,8 listopada, 2014

Wreszcie nastał ten dzień! Dzień, na który czekaliśmy od początku sezonu! Drużyna zagrała kompletnie, porządnie w obronie, dobrze za 3, 2 i 1. I to nie z byle kim, bo z liderami Wschodniej Konferencji. Triple-Double dowódcy – Kyle Lowry‚ego i świetna dyspozycja rzutowa trzech shooterów pod jego rozkazami – DeRozana, Rossa i Williamsa.

Najważniejszy był oczywiście komplet statystyk naszego rozgrywającego – 13 pkt, 10 as, 11 zb, jednak to Terrence Ross zrobił największą różnicę.

Dotychczas bardzo brakowało nam rzutów za 3 punkty. To był jeden z głównych problemów Raptors, to właśnie przez nie musieliśmy się tłuc nawet ze słabymi drużynami. Po tym, jak delikatnie poprawił je Patrick Patterson, nadszedł czas na T-Rossa.

Skrzydłowy właściwie rozpoczął dla nas spotkanie, zdobywając 11 punktów w pierwszej kwarcie (18 w całym meczu, 7 – 15 z gry, 3 – 4 za 3 pkt). Warto tutaj pochwalić decyzje Dwane’a Caseya, który szybko reagował na zbyt wielki zapał zawodnika i zdejmował go w dobrych momentach. Miejscami widać było, że chce walnąć kolejne 51 punktów, co niepotrzebnie przysparzało nam dodatkowych kłopotów (trudne rzuty, straty, faule). Wcale nie potrzebowaliśmy 50 punktów, aby odnieść zwycięstwo. Po pewnym czasie na ławce i Ross to zrozumiał :D

DeMar DeRozan nie zostawał w tyle. Rzucał nie gorzej niż swój kolega (25 pkt, 7 – 13 z gry, 11 – 11 za 1).

Obaj łącznie zebrali statystyki: 43 pkt, 14 – 28 z gry, 3 – 4 za 3, 11 – 11 za 1, co sprawiło, że byliśmy groźni z każdego miejsca z obwodu.

To samo było spod kosza. Jonas Valanciunas (9 pkt, 9 zb) i Amir Johnson (7 pkt, 6 zb) zagrali tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Ten drugi niestety nie mógł kontynuować spotkania przez wciąż niesprawną kostkę. Prawdopodobnie nie powinien wziąć udziału w tym meczu, ale chciał pomóc drużynie. Takiego AJ’a uwielbiamy i takiego pamiętamy z dobrej strony, z poprzedniego sezonu.

Nie wiadomo niestety co z nim będzie. Nadchodzą Philadelphia 76ers i Orlando Magic, więc Amir sobie odpocznie. Może być potrzeba oszczędzania go na trudniejsze spotkania, tak jak robili to Miami Heat z Wadem.

Dobry mecz Louisa Williamsa (13 punktów). Zawodnik wreszcie nabiera formy.

Reszta drużyny również spisała się dobrze, nie chcę już kolejny raz powtarzać, jak ważny jest James Johnson, Tyler Hansbrough itd. :)

Washington Wizards przegrali głównie skutecznością – 36% z gry, 15% za 3 pkt. Marcin Gortat zdobył 8 punktów i 10 zbiórek, tym razem to Jonas Valanciunas zdawał się lepiej sobie radzić.

Spotkanie było tak przyjemne w oglądaniu, że aż nie było o czym pisać na czacie. Niestety jak to w tradycji Raptors bywa, nadchodzą słabsi przeciwnicy i pewnie znów będziemy musieli się podenerwować.

5 – 1 to najlepszy bilans w historii Toronto Raptors. Oby tak dalej.

Zabawne było spostrzeżenie jednego z fanów z Kanady – Zaczęły się zwycięstwa Raptors, to i fani już nie są tacy sami. Na hali jest cisza, dopiero w ostatniej minucie meczu wstali z miejsc z oklaskami. Słabo. Słabo.. :D

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
8 listopada, 2014