Najlepszy backcourt w NBA pokazuje swe oblicze, Raptors 126 – 115 Hawks

Mefju A,27 listopada, 2014

Pewnie nie wszyscy zdajecie sobie sprawę, jak ciężko jest napisać kolejny artykuł na temat zwycięstwa. Jednocześnie jak dobrze jest mieć takie problemy.. Wczorajszej nocy wreszcie funkcjonował pełny backcourt – Kyle Lowry, DeMar DeRozan, Greivis Vasquez i Louis Williams. Może na Lowry’ego z DeRozanem znajdą się mocniejsi, ale na pewno nie na całą czwórkę :)

Piszę „wreszcie funkcjonował”, bo nasz „Generał” Vasquez raczej nie świeci przykładem, jeśli chodzi o wybór rzutów. 8.3 pkt średnio od początku sezonu, głównie przez skuteczność na poziomie 35%.

Wiadomo było jednak, że w końcu to zaskoczy. W NBA TV poprzedniej nocy ktoś powiedział, że Toronto Raptors są jedyną drużyną na Wschodzie, której zawodnicy wciąż nie pokazali swojego oblicza, a pokonują wszystkich na swej drodze.

Nie pamiętam kto, ale najwyraźniej nasi koszykarze zrozumieli przekaz.

DeMar DeRozan bardzo dobrą skutecznością zdobył 27 punktów: 8 – 16 z gry, 2 – 3 za trzy, 9 – 9 za jeden.

Kyle Lowry nie zdobył wielu oczek, postawił na mądre decyzje i bardzo dobrze, bo tego właśnie potrzebowaliśmy: 14 punktów, 13 asyst, 6 zbiórek.

Louis Williams podobno zaprosił na mecz 40 osób z rodziny, znajomych i zaliczył świetny występ na ich oczach: 22 punkty, 3 przechwyty. Niedługo ludzie zaczną się zastanawiać, czy nie powinien grać w pierwszym składzie..

Greivis Vasquez tak jak pisałem – zaskoczył: 21 punktów, 12 w czwartej kwarcie, 8 – 12 z gry, 3 – 6 za trzy. Potrzebowaliśmy kogoś, kto się włączy i całe szczęście, że był to właśnie ten zawodnik. Lowry mógł wejść na ostatnie kilka minut meczu z zadaniem „dokończ”, a nie „wywalcz”.

Dla mnie jasne było, że Atlanta Hawks są w tyle, mimo, że trzymają się blisko wyniku. Kilkakrotnie odrabiali większe straty, ale żeby to robić, musieli starać się wiele bardziej. Ich zawodnicy wyglądali na mocno zmotywowanych, kiedy nasi większość czasu przeżywali swój „kolejny dzień w pracy”. Dlatego zacząłem tę relację z drugiej strony, najpierw pisząc bohaterów i ich statystyki.

„What more can I say?” – to pytanie pojawia się w mojej głowie coraz częściej.

126 punktów mówi samo za siebie. Raptors funkcjonowali i raz na jakiś czas mogliśmy sobie pozwolić na gorszą akcję w obronie. Hawks mieli za słabą ławkę i zbyt wiele ciążyło na barkach starterów. Pod koniec meczu Jeff Teague (24 pkt, 12 as) był mocniej broniony, co trochę zmniejszyło pole do popisu jemu pozostałym zawodnikom. Nie pomógł nawet organista.

Czekamy na kolejne starcie – 28 Listopada, Dallas Mavericks. Będzie to kolejny występ w fioletowych jerseyach, dlatego warto do nas zajrzeć jutrzejszej nocy :)

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
27 listopada, 2014