Nie udało się. Celtics górą.

Mefju A,7 lutego, 2013

Troszkę dzisiaj zaspałem, ale biorąc pod uwagę polską strefę czasową, to pewnie każdy jest jeszcze w szkole lub w pracy. W zasadzie to spałem już od początku drugiej kwarty, ale jakoś udawało mi się zbierać informacje o meczu do mojej wewnątrzbaniowej bazy danych zwanej pamięcią. Jak zwykle, zacznijmy od..

Początek meczu

Spotkanie było spokojne. Wyrównane. Drużyny co kilka minut wymieniały się prowadzeniem, jednak błędy w obronie Raptors doprowadziły do zbyt wysokiego procentu trafionych rzutów Celtics tj. bodajże troszkę ponad 50%. Dlatego to oni po pierwszej połowie prowadzili skromną przewagą 50 do 45.

Kiepska defensywa Raptors

Wad defensywy było więcej niż powinno być. Raptors pozwalali przeciwnikowi nie tylko na wjazdy i ścinki pod kosz. Na dodatek, wiele rzutów oddawanych przez Celtics z miejsca, było bronionych w stylu „a nie ma co blokować, może się przestraszy tego, że przy nim stoję”. Brzmi to głupio, ale równie głupio wyglądało, bo sporo tych rzutów wpadało do kosza.

Nasz team musi grać agresywniej w obronie. Trzymać się blisko napastnika to nie wszystko.

Zastój po wejściu ławki

Niestety sytuacja następująca po wejściu Johna Lucasa z ławki nadal nie uległa zmianie. Choć w pierwszej połowie zdawało mi się, że jest lepiej niż dotychczas, to druga połowa rozwiała te złudzenia. Zdecydowanie wolałbym tego gracza widzieć na SG. Wiele osób pewnie powiedziałoby, że przegraliśmy głównie przez zastój w 4 kwarcie, który zamienił nasze prowadzenie 79 – 69 w remis 81 – 81. Nie ma klasycznego PG, to nie ma czystych pozycji do rzutów.

Na koniec warto zwrócić uwagę na to, że T. Ross, oraz Alan Anderson od kilku spotkań w zasadzie nie zdobywają punktów. Za to Andrea Bargnani postarał się o to, żeby Menadżer nie wywalił go z drużyny, dorzucając 13 pkt.

Najlepsi z Raptors:
Rudy Gay – 25pkt, Kyle Lowry – 17pkt i Amir Johnson – 16pkt.

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
7 lutego, 2013