Piękny początek trudnej serii

Toros,28 grudnia, 2014

Panie i Panowie, Kyle Lowry. Nic więcej dodawać nie trzeba. 25 punktów, 7 asyst, 3 przechwyty oraz bardzo ważny serial punktowy w 3 kwarcie, który pomógł w budowaniu końcowej przewagi. Ten mecz potwierdził, że Lowry jest prawdziwym liderem z krwi i kości, oraz pokazał, że Raptors mogą wygrywać przeciwko silnym drużynom.

Mecz źle rozpoczęły obie drużyny, praktycznie wszyscy zawodnicy mieli problem z umieszczaniem piłki w koszu. Raptors, w kiepski stylu wyszli na 7 punktowe prowadzenie. Jednak po chwili w drużynie gospodarzy Blake Griffin i Jamal Crowford włączyli wyższy bieg i pomogli Clippers w odrobieniu straty (26-22 po pierwszej kwarcie)

Kolejna odsłona meczu to powolne budzenie się dinozaurów do gry, goście poprawili wtedy swoją obronę, co umożliwiło wyjście na remis. Jednak wciąż wielkim kłopotem dla nich było nietrafianie rzutów za 3 punkty.

Druga połowa należała już do Raps, istotna była 3 kwarta, w której Lowry przejął mecz i zdobył 8 punktów z rzędu, Clippers jednak nie zamierzali się poddać i przed 4 odsłoną na tablicy wyników widniało tylko 80-78 dla Raptors.
Jeśli jednak ktoś spodziewał się nadchodzącej zaciętej końcówki, to bardzo się pomylił, Raptors wygrali tę część meczu dziesięcioma punktami, a swoje seriale punktowe mieli w tej części Lou Williams oraz Greivis Vasquez.

Skuteczność obu zespołów oscylowała na poziomie 45%, jednak Raptors wymusili na Clippers więcej strat (9-14) i łatwo przechodzili do szybkiego ataku, co gospodarzom nie udawało się zbyt dobrze. Po kiepskiej pierwszej połowie w aspekcie rzutów za trzy, Raptors poprawili się pod tym względem i w końcowym rozrachunku trafili ich 13 (Clippers 12).

Dinozaurom udało się również nieznacznie wygrać w zbiórkach na atakowanej tablicy, ściągnęli tam 3 piłki więcej od Clipps, a duży udział w tym mieli Amir Johnson (8 punktów, 12 zbiórek) oraz JV (22 punkty, 11 zbiórek). Młody Litwin ewidentnie rozpędza się w tym sezonie i zdobywa uznanie w oczach krytyków. Zanotowane dziś double-double było jego dziewiątym z rzędu i konsekwentnie zbliża się do średnich na poziomie 10-10.

Duo Patterson&Vasquez jak zwykle dało wiele z ławki zdobywając razem 26 punktów (9/17 z gry). Wenezuelczyk pomógł drużynie, trafiając w 4 kwarcie dwie kluczowe trójki, tyle samo trafił wcześniej, w pierwszej połowie, nie pozwalając gospodarzom na odjechanie z wynikiem.

Lou Williams w całym meczu niestety nie brylował, jednakże w ostatniej odsłonie trafił dwa szalone rzuty za trzy, które pomogły dobić Clippers, jeśli ci jeszcze myśleli w ogóle o wstaniu.

Terrence Ross również nie może uznać meczu za udany (1/8 za trzy, 5/15 ogólnie), młody zawodnik po raz kolejny stawia nad sobą znak zapytania i każe zastanowić się, czy stać go na równą grę. Osobiście nie mogę się pozbyć wrażenia, że coś go strasznie rozprasza w tym sezonie, gra przechodzi koło niego, a gdy mu nie idzie, traci agresje i wycofuje się wgłąb siebie.

Piękny mecz na rozpoczęcie serii wyjazdowej, drużyna zagrała w świetnym stylu, na wysokim poziomie. Czy można dodać jeszcze coś przyjemnego? Chyba to, że wciąż jest miejsce na poprawę i to, że Raptors wciąż nie są jeszcze gotowym produktem. To chyba tyle, a nie, bym zapomniał, wciąż grają bez DeRozana, tak tylko mówię. Osobiście? Aż się boję na samą myśl co oni jeszcze mogę z siebie wykrzesać.

Wyróżnieni:

MVP Meczu: Kyle Lowry

Najlepsi gracze Raptors: Kyle Lowry 25pkt, 7ast, 3stl; Jonas Valanciunas 22pkt, 11zb; Amir Johnson 8pkt, 12zb; Greivis Vasquez 16pkt, 6ast, 4zb

Z miłości do koszykówki:
Toros
28 grudnia, 2014