PLAYOFFS 2016 DZIEŃ 2 oraz 3

Elwood,19 kwietnia, 2016

Witajcie ponownie. Kolejne antenowe wejście będzie w formacie skompresowanym z racji ograniczeń czasowych. By nie marnować chwili dłużej, przechodzę do meritum.
Toronto – Indiana, mecz drugi. Spotkanie inne niż otwarcie serii. Gra na Jonasa się opłaciła – widać, że na środkowego Raptors Indiana nie ma przeciwwagi i podkoszowi Pacers nie radzą sobie z rosłym centrem Toronto. Aktywność w pomalowanym, walka o każdą zbiórkę, walka o pozycję pod atakowanym koszem. Jonas miał wszystko. Bardzo dobrze ułożona współpraca z Lowrym(jedno z tych spotkań, gdzie Kyle nie błyszczy skutecznością acz dobrze kreuje partnerów) oraz Cory Josephem dała finalne zwycięstwo.
DeRozan? Wciąż nie może wejść w rytm meczowy playoffs. Indiana? Poniekąd czkawką odbija się założenie Larrego Birda z początku sezonu. Larry dostrzegł, iż smallball daje lepsze efekty niż klasyczne ustawienie drużyny. Zaczął więc eksperymentować z obniżonym składem, z Georgem na czwórce. Tymczasem z Raptors trzeba grać klasyczną, twardą koszykówkę. Bo inaczej leży się na deskach. Po 1 w rywalizacji. Go Raps

Dallas – Oklahoma, mecz drugi. Spotkanie 2 równych ekip – równych w tym konkretnym meczu. Graczom Okla nic nie siedziało, liderzy pudłowali proste rzuty i udało im się zdobyć 40 punktów w 55 rzutach. Dodatkowo niscy Thunder nie potrafili upilnować aktywnych obrońców Mavs, Feltona i Williamsa. Kwestia kreowania gry, podejścia charakterologicznego i łutu szczęścia (dobitka Adamsa spóźniona o 0,4 sekundy) wyrównała stan rywalizacji. Po 1.

Golden State – Houston, mecz drugi. Curry? MVP? Kto go potrzebuje w sytuacji, gdy reszta drużyny robi to, co do niej należy. Egzekucja, dodatkowe podania na łuku, podwójne zasłony. Warriors zrobili wszystko jak należy i dowieźli zwycięstwo do końca. Nawet niedyspozycja Barnesa (1-10 z gry) nie przeszkodziła wojownikom w osiągnięciu sukcesu. Swoją drogą mamy już część meczy 2 kolejki za sobą, a występów „mocno poniżej standardu danego zawodnika” było już multum. Wspomniany Barnes. Korver.
Lowry, DeRozan. Durant, Westbrook .Brewer. Randolph..

W meczach nocy ubiegłej, meczach pierwszych, również działo się wiele. Pistons walczyli do końca, jednakże świetna dyspozycja duetu Love-Irving pozwoliła Cavs na objęcie prowadzenia w rywalizacji. Pozostałe 3 mecze to egzekucja. Spurs rozgromili zdziesiątkowane Memphis, wykorzystując pełną rotację zawodników. Heat udowodniło wyższość nad Hornets, przy czym prym wiódł Luol Deng i jego kompletna gra po obu stronach parkietu. Z kolei Clippers bez problemu zwyciężyli Blazers.

Z miłości do koszykówki:
Elwood
19 kwietnia, 2016