Podsumowanie meczu z Wolves

Elwood,25 lutego, 2016

Z jednej strony rewelacyjny młody zestaw w postaci dynamicznego Rubio, efektywnego Wigginsa i utalentowanego Townsa. Z drugiej nasz secik obrońców ASG, Jonas w pełni zdrowy oraz własne ściany. Nie ukrywam, oczekiwałem wiele po spotkaniu – dużo efektywnych zagrywek, solidnej pracy 1 vs 1. Chciałem zobaczyć, jak Lowry będzie radził sobie z szybszym przeciwnikiem i jak będzie wyglądał na switchach. Nie ma co ukrywać, Lowry w zdrowiu i w formie to połowa sukcesu zespołu z Kanady. DeLorean jest fajny, energiczny i skuteczny. Ale to na Kyle`u spoczywa obowiązek kreowania, egzekucji w określonych sytuacjach i przez wjazdy w pomalowane i ściąganie za sobą wysokiego przeciwnika Kyle robi więcej miejsca Jonasowi. To tyle tytułem wstępu, przechodzę płynnie do spotkania, wskazując kwestie warte uwagi:

– Lowry na Rubio jest nieefektywny. Ma problem z minięciem, Rubio czycha na przechwyt będąc blisko przeciwnika przez co Kyle więcej uwagi poświęca na bezpieczeństwo kozła niźli na organizację gry. Z drugiej strony przy rotowaniu Kyle robił przewagę na każdym innym przeciwniku. Tyłem do kosza, minięciem – jedynie Rubio należycie go krył.

– DeLorean miał problem z Wigginsem w kontekście uwolnienia tudzież decyzji rzutowych. Momenty zawahania dawały więcej czasu Wolves na organizację w obronie.

– Dieng to kolejny zamordysta z Wolves, którego należy się bać. Nasi skrzydłowi byli wolniejsi, mniej dynamiczni. Do tego Dieng korzysta często z wejść przez słabą stronę dzięki czemu w drodze do ofensywnej zbiórki/walki pod koszem ma niskiego skrzydłowego/rzucającego obrońcę i bezpośrednio pod koszem ustawiającego się środkowego. Boję się plotek nt Duranta w Wolves. Potencjał Minny, rotacja pierwszych siedmiu i wymienność młodych wilków w obronie i ataku + Durant to koszmar dla ¾ ligi.

– Z drugiej strony mimo przewagi talentu Wolves cierpią z powodu posiadania idioty na ławce i rozrysowanych przez niego zagrywek. O ile my mamy kicki, picki, 1 vs 1, rotowanie, podwójne zasłony, to wilki mają Rubio atakującego przez środek, driver i kick do partnera który czeka z dłońmi na kolanie (w jednej akcji 3 wilki tak sobie na łuku sterczały) bądź korzystanie z Townsa, który stawia zasłonę na 8 metrze, by potem nie iść w pomalowane. Zbyt płytko hamuje, zbyt chętnie korzysta z półdystansu.

– Falcon na trybunach, kibicuje Raps, good 4 him. Z drugiej strony współkomentator Raps, Jack Armstrong, powinien brać proszki na uspokojenie. Emocjonuje się wszystkim, dosłownie wszystkim związanym z wydarzeniem meczowym. Mniej kawy chłopie, słuchaj „kolorowych” z innych aren sportowych.

– Ross się zagotował przy podwójnym stopie przy wyprowadzaniu kontry. Zwyczajnie nie może się tak dziać, że w tak nieskomplikowanym starciu jak to z Timberwolves, gdzie daleko w całym spotkaniu do intensywności defensywnej z PO, Ross dwukrotnie robi zamach z piłką na dwóch różnych sędziów. Rozumiem, jest młody, zależy mu. Ale to jest właśnie odpowiednie spotkanie by takich małych rzeczy, jak skupienie i chłodna głowa się uczyć.

 

Poza tym – mecz by obejrzeć i poniekąd zapomnieć. Liczyłem na obnażenie naszych słabych stron pt. wolni skrzydłowi  aczkolwiek dużo akcji typu „drive and Kick” po stronie Minny i rzutów sytuacyjnych osłabiło kreatywną część gry naszego przeciwnika. 2 bolączki, 2 problemy do rozwiązania na przyszłość, to szybki rozgrywający wyprzedzający Kyle`a i Wiggins tworzący przewagę na półdystansie. Ross go nie pokryje, DeLorean  jest zbyt krótki i trzeba na niego rotować Pata/Jamesa co z kolei zostawia z przewagą w pomalowanym Dienga/Payne`a. Tyle.

Z miłości do koszykówki:
Elwood
25 lutego, 2016