Porażka z Miami Heat

Mefju A,6 listopada, 2013

Wizards v/s Heat 03/30/11Spiker NBA w „Top 10 plays: November 5th” powiedział „Easy win for Miami”. My chyba nie do końca możemy się z tym zgodzić. Miami Heat okazała się być lepszą drużyną – tak jest, czy narobiliśmy drużynie z Florydy problemów – jasne, więc czy mogliśmy wygrać to spotkanie – oczywiście, że tak.

Pierwsza połowa (zakończona ostatecznie wynikiem 52 : 50 dla Miami) była dowodem na to, że Dwane Casey potrafi przygotować swoją drużynę do meczu. Przeciwnicy musieli wykonywać trudne rzuty przez ręce co pozwalało nam trzymać ich na dystans z przewagą nawet 11 punktową. Ostatecznie w ostatnich minutach LeBronom udało się zakończyć kilka akcji i po szczęśliwym rzucie w ostatniej sekundzie schodzili z 2-punktową przewagą.

Druga połowa to pierwsze kłopoty. Delikatne zmiany w grze Miami, masa błędów w obronie, a przez to chwilowy zastój. Zaczęliśmy gonić wynik i po 3 kwarcie mieliśmy tylko 4 punktową stratę. Wszystko w porządku – pomyślałem.. Kiedy po chwili Miami Magic zaczarowali naszą drużynę. 8 strat i 0 punktów w ciągu pierwszych 5 minut, ale co z tego – i tak znów wróciliśmy do gry. Na 2:00 przed końcem przegrywaliśmy 96 – 90, jednak dwie nieudane akcje pogrążyły nas w rozczarowaniu.

Oto krótka opowieść z wczorajszej nieprzespanej nocy. Wiele osób czepia się, dlaczego Valanciunas tak długo siedział na ławce w końcówce spotkania. Odpowiedź Casey‚a można skrócić do zdania: JV nie poradziłby sobie z Jamesem czy Wadem – stąd niższy skład vs niski skład. Jest w tym sens.. Ale też i nie ma ze względu na to, że Jonas grał wczoraj dobre spotkanie i warto było korzystać z jego usług. Cóż, wczoraj wszyscy popełniali błędy.

Jedziemy do Charlotte pokonać Bobcats, którzy mają ten sam wynik 2W – 2L co my. Ostatnio pokonali na wyjeździe New York Knicks, więc należy podejść do nich z respektem. Co oczywiście nie wyklucza tego, że interesuje nas tylko i wyłącznie zwycięstwo.

@photo: Keith Allison

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
6 listopada, 2013