Prawdziwy preseason w NY. Raptors-Knicks

Toros,14 października, 2014

Jeśli ktoś zastanawiał się, jaka jest definicja preseason. To ten mecz powinien widnieć w słowniku pod tym hasłem. Przez pierwsze trzy kwarty oczy mi krwawiły i błagałem sam siebie, żeby przestać to oglądać. No ale czego można się było spodziewać po meczu, w którym w pierwszych piątkach wyszli Tyler i Quincy Acy?

O pierwszej kwarcie niewiele można powiedzieć, może wystarczy fakt, że kwarta ta zakończyła się wynikiem 12-12, a żadna z drużyn nie przekroczyła 27% skuteczności z gry (Nie mówiąc już o skuteczność za trzy), a to ewidentnie prezentuję poziom gry.

W drugiej kwarcie coś się ruszyło, Raps wzmocnili obronę i udało im się wyjść na prowadzenie 17-16, niestety po chwili do obrony dołączyło pogubienie w ataku i niedokładność, co zaowocowało wynikiem 19-24 dla Knicks. Fakt, że Nowojorczycy poprawili swoją skuteczność w tej kwarcie (38%) i byli zorganizowani w ataku sprawił, że schodzili na przerwę z wynikiem 36-31.

Po przerwie obaj trenerzy popuścili wodzę rezerw i tym sposobem u nas na parkiecie przebywali jednocześnie Hamilton, Cherry i Stiemsma, co wcześniej się nie zdarzało. Grą dowodził Lou, który w końcu odnalazł swój rytm w ataku(21 punktów, 6/9 z gry), trafiał rzuty i wymuszał faule, był graczem, którego niektórzy pamiętają jeszcze 76′ers. Mimo wszystko wciąż nie był to piękny mecz, oczy mnie bolały od tego, jak topornie gra naszym zawodnikom się układała, nie mogłem już znieść wiecznych pudeł Rossa(2/12 z gry). Zacząłem psioczyć na Casey’a, że czemu nie gra Caboclo skoro ten mecz to istny śmieć i inaczej nie można go nazwać. Kiedy już miałem iść spać, na minutę przed końcem trzeciej kwarty, stało się, Bruno wszedł na parkiet i mecz odzyskał moje zainteresowanie. Brazylijczyk trafił trójkę na zakończenie tej części gry, nie był to buzzer, ale zostawił na zegarze 0.1 sekundy, co właściwie daje to samo.

Czwarta kwarta, która zaczynała się wynikiem 60-54 dla Raptors była kolejną częścią tego meczu, która nie miała historii. Mimo wszystko cieszę się, że obejrzałem to spotkanie do końca. Czemu? Ponieważ zobaczyłem, jak Bruno robi wsad w meczu NBA, co z jakichś powodów mnie cieszy. Knicks próbowali jakoś zagrozić przewadze Raps, która sięgała do 10 punktów, ale nie udało im się tego dokonać. Raptors dowieźli przewagę do końca, kończąc spotkanie wynikiem 81-76.

Obie drużyny poprawiły znacznie swoją skuteczność z pierwszej kwarty, dinozaury trafiały na koniec z 40% skutecznością, co było dużą poprawą. Niestety nic nie zmieni faktu, że meczu nie dało się oglądać. JV i Lowry mieli wolne, a i DeRozan też nie wrócił na parkiet po pierwszej kwarcie. Więc nasze rezerwy, dołożyły rezerwom nowojorczyków, jednak dodam, że mi wydaję się, iż nasi rezerwowi byli z dalszego końca ławki niż ci Knicks.

Wyróżnieni:

MVP Meczu: Lou Williams

Najlepsi gracze Raptors: Lou Williams: 21pkt; Amir Johnson: 10pkt, 4zb; DeMar DeRozan 6pkt

Z miłości do koszykówki:
Toros
14 października, 2014