Słoneczny Patrol czyli 3xSuns

Elwood,10 lutego, 2016

Wiiiitajcie

 

Na początku kawałek rewelacyjnie pływający na koncertach. Polecam gorąco niczym Patrycję Kazadi

 

Jedność miejsca, czasu i akcji. Jedna z kwestii, jakie pamiętam po języku polskim w szkole średniej. 14 lat minęło od opuszczenia tegoż grajdołu a wciąż to we mnie siedzi. I wiecie co? W tym konkretnym przypadku może nam się przydać. 3 aspekty, 3 różne ujęcia prowadzące do tego samego źródła. A co, zmierzmy się z przeciwnościami losu, hordą zombie morderczą niczym tłumy w Lidlu na promocji Crocsów. Przygotujmy danie do konsumpcji.

A co na talerzu? Nie Punisher z Dolphem. Nie Kim Basinger w latach świetności. Nawet nie różowe Crocsy. Mamy 2 kluby, 3 pojedynki i pierdyliard podejść do tematu. Jakie kluby, powiadacie? Ano Raptors i Suns. Raptors, sprawa oczywista. O tym ten periodyk, o tym te wstawki liryczne i wypociny słowne w mym wykonaniu. Suns? Moje dziecko pierworodne, osesek ulubiony od czasów pewnego oposa w granatowym wdzianku. Przerobiłem już tyle składów Phoenix, że z łatwością potrafię wytropić te właściwe czekoladki nadziewane najlepszym likierem. 3 jedności – zaczynamy.

I tu przerywnik muzyczny, bo jakże by inaczej. Jako, że Fish poleciał z Knicks dedykuję mu to oto dzieło muzyczne:

Posłuchali, potupali nóżką i starczy tego dobrego. Bądź wystarczy, gdyż starczy to jest uwiąd a jedną ręką to się kury maca. Tak więc przechodzimy do meritum.

3 jedności acz i to nawet po kolei. Pierwszy kęs zatem, czyli miejsce.

America West Arena to miejsce magiczne. Widziało tyle wzlotów i upadków ile nasza kadra skoczków przed Małyszem. Finału z Bulls. Dominacje Barkleya. Big Shot Roba rzucającego ręcznikiem. 0-13, Run and Gun, Diesla, Polski Młot i to, czym Suns się stali w tym roku. Wróć. To już nie to, wszak w 2005 roku po fuzji America West Airlines  z US Airways arena zmieniła nazwę na US Airways Center by w 2014 roku przyjąć niezwykle idiotyczną nazwę Talking Stick Resort Arena. Tyle o nazewnictwie. Co nas interesuje? Dwa spotkania, oba zakończone różnicą jednopunktową. Raz my ich, raz oni sam. Prawo gospodarza.23.11.1999 – Suns wygrywają 94-93 po rewelacyjnej grze ławki (41 punktów na 60% z gry vs 34 i 44%) 27.02.2000 – odwet w klasycznym stylu. Teoretycznie under dog, wyszliśmy bez rozgrywającego na parę Kidd (przed prime) i Hardaway (post prime). Praktycznie jest walka i są smaczki . Jak chociażby „Phoenix trying to get deffensive minded” (i tak od 16 lat..). Albo można zobaczyć, jak przy tak uniwersalnym frontcourcie Pho (cała trójka powyżej 6,10 z zasięgiem rzutu do 5 metra) Toronto rotuje, stawia zasłony i broni słabej strony.

Na marginesie, którego tu nie mamy – widząc taki backcourt Raps widziałem ideał(na tamte czasy). 3 swingmanów, rotujących w ofensywie na pozycjach 1-3. Mogących pokryć każdego i tworzących przewagę w ataku.  Dobrze, że z tego wyrosłem.

Wracając do meczu – w jednym secie, niczym na ladzie sushi mamy doświadczenie mistrzowskie (Luuuuc), Dinozaury nie tylko z nazwy (Oak, Willis), kompletne ¾ w postaci Cliffa i Rogersa, kupę swingmanów i młodego Mariona. Oba składy napchane jak pierożki Pilsbury. Ponadto można zobaczyć jak stary ale jary Kevin W jest pierwszy w kontrze (38 lat czyli w przeliczeniu na lata psie to duuużo). Mr. Bouges wbija w pomalowane jak w swoją sięgając przeciwnikom do kostek. Pojedynek Carter – Penny.   Generalnie splendit deliszyz.

Dla zainteresowanych: https://www.youtube.com/watch?v=JkErZGcbwz8

Czas czas czas… Druga jedność, o której mowa. Z drugiej strony czasu nam wciąż brakuje, wciąż potrzebujemy na coś czasu bądź poświęcamy komuś owy czas. Tyle czasowników… się rozmarzyłem. O czym to ja? Jah Jah wytłumaczy.

Więc jedziemy z drugą częścią. Muszę przyznać – obierając „Ciebie” jako cel – że właśnie Ciebie mi żal. Jesteś w lidze kilka lat, niewątpliwie z sukcesami. Jesteś podkoszowym z dobrym zasięgiem, więc teoretycznie wszystko się zgadza. Teoretycznie, gdyż jesteś lekki jak na swoją pozycję, masz opinię „miękkiego” oraz masz pecha. Albo masz nieprzyjemność być na parkiecie dokładnie 9 lat po wyżej opisanym widowisku. 27.02.2009 i spotkanie w Phoenix, a dokładniej mówiąc, w  krainie Wielkiego Kaktusa. Mówi Wam to coś? 6 lutego 2008 roku Suns oddali niezadowolonego dynamicznego skrzydłowego, Shawna Mariona, oraz rezerwowego rozgrywającego Banksa do Miami za Shaqa. Shaq miał się kończyć, Shaq miał wysoki kontrakt, pasował jak pięść do nosa do systemu RnG oraz miał „łamliwe” ostatnie 3 lata. Wracamy do daty 27.02.2009. Diesel wpasował się do RnG (nie obyło się bez strat), nie łamie się, jest niemal równie efektywny jak wtedy, gdy przychodził do Heat po mistrzostwo. Po drugiej stronie barykady mamy wspomnianego wcześniej Shawna Mariona, który ponownie z Banksem zmienił barwy i zagościł w Kanadzie. 2 tygodnie po wymianie on, Bargnani oraz Bosh otrzymali zadanie powstrzymania 36 letniego 140 kilogramowego środkowego. Z pełną odpowiedzialnością śmiem twierdzić, że Shaq był najlepszym środkowym jaki wdziewał barwy Phoenix przez ostatnie 30 lat. Sorry Joe Kleine, Mark West, Luuuuk, Horacio Llamas czy Loren Meyer. Sorry Gortat, sorry Amare(A`mare). Wracając do tematu po raz kolejny – Raptors zostało zmiażdżone w pomalowanym. Pivot, face up, spin, podwojenie. Cross, zasłona, back down, baby hook. Wszystko, czego można od środkowego wymagać w jednym miejscu w jednym ogromnym ciele. 45 punktów, 11 zbiórek i 80% skuteczności z gry. Shieet. Nawet Lou Amundsen przy takim partnerze mógł sobie pozwolić na DD.

Pamiętamy?

I ostatnia część, czyli akcja. Ostatnie spotkanie, bliskie od początku do końca. I nowinka techniczna, jednocześnie pójście na skróty – akcja z tego meczu spisana pokrótce oczami kibica Suns, patrzącego na mecz „z drugiej strony”. Skróty myślowe, chwilowe przemyślenia, krótka analiza taktyczna. Bądź bełkot, jak kto woli. Panie i Panowie – kończymy.

Pierwsza kwarta obnaża wszelkie problemy w składzie i wskazuje plusy.

Archie nie rozgrywa, 4 x c2c(count 2 clock), 3x wbija w tłok Raps i gubi piłkę/wyrzuca ją na swoją połowę. Chce wszystko sam, chce błyszczeć

Kieff pokazał pełen repertuar zagrań off + defensywnie blisko Scoli

Tux, Tyson ładnie + ogarniają młodzież by ta się nie gotowała – więc ta zaczęła się gotować jak tylko seniorzy zeszli z parkietu :]

Len za wolno w wyskoku w górę, za wysoko na nogach cofając w obronie więc BB go ogarnia z obu stron parkietu

Booker luz

Weems ma problem z kozłowaniem, Mirza o 15 lat młodszy od Dirka ma to samo przyspieszenie

A Raps dłubią

Drugie podejście czyli:

same grubasy na trybunach

po gwizdku często gracz mający piłkę rzuca. norma, od 20 lat to widzę. ale ostatnio niemal do każdej piłki skacze przeciwnik „wybijając” piłkę przez obręcz od dołu, co już mi się nie widzi. ładnie to bodaj Tom Chambers skwitował „głupota, nic nie daje a w końcu któryś z „blokujących” chłopaków skończy jak Gerald Green”

Len nie gra nic wciąż – a do tego zimny Lojer i wolny Mirza i jest kasztanowo

Lowry wbija gdzie chce i jak chce, nawet dostaje 2 osobiste miziając Archiego łokciem po nosku

Ale

Raps znajduje patent na Suns czyli daje Archiemu wjeżdżać, trzymać gałę przez 20 sekund akcji. Archie się napala, jak mały ratlerek trzęsie się do każdej zbiórki i każdej akcji ofensywnej.

Ostatnia akcja połowy, Archie standardowo holuje do końca, wchodzi po kosz i będąc pod obręczą robi airball

ratlerek

Terce

Earl dostaje dacha za goaltending którego nie gwizdniętego mimo, iż przeciwnik blokował rzut Tuckera trzymając się obręczy. Shiet

Fajna sprawa widzieć jak gracze Suns słuchają trenera. Wolne dla Raps, Kieff i spółka słuchają gadania Earla. Dobrze.

Tucker i Mirza zrobili kontrę nocy :]

blisko

 

Czwarta

w plecy, w plecy, strata. Zejście Lena, Archie chwilowo się gotuje. Book pokazuje jaja jak kokosy. Chandler robi podwójną zayebistą akcję defensywną na obrońcach i na wyciągnięcie dłoni by my mieli jaszczury, gdyby nie 01 DeLorean z 9 metra przez ręce Tuckera.

A potem pudlo, pudlo i do domu.

Dobry mecz, sporo walki i bliska wygrana Suns. Do polecenia

 

Z miłości do koszykówki:
Elwood
10 lutego, 2016