„W-t-f is wrong with you?!”, czwarta porażka z rzędu

Mefju A,9 stycznia, 2015

„Widzisz swych chłopaków zapadają się pod ziemię..” – matko! Na naszych oczach dzieje się sezon pełen niespodzianek! Kto by się spodziewał, że po kilkudziesięciu meczach z maksymalną liczbą 2 porażek z rzędu, nagle drużyna rozgrywając najlepszy sezon w historii będzie w stanie dochodzić do 3 i 4?

All you had to do was…

Bardzo lubię składy z atletycznymi rozgrywającymi. John Wall, Derrick Rose, Brandon Jennings… Kemba Walker. Nie trenowałem nigdy zawodowo koszykówki i mało wiem na ten temat. Naszym zadaniem było zatrzymać tego właśnie zawodnika, rozgrywającego Charlotte Hornets, żeby nie rzucił 30 punktów, co ostatnio zdarza mu się bardzo często. Ogranicz Walkera, a cała drużyna oberwie. Dla mojego amatorskiego umysłu to wydaje się proste.

Kemba Walker rzucił nam 29 punktów i dodał do tego 8 asyst, 7 zbiórek, 3 przechwyty i 0 strat. To nic niezwykłego, że wygrywa matchup z niższym i cięższym rozgrywającym Raptors. Tyle, że to cała drużyna miała go powstrzymywać, a nie tylko Kyle Lowry.

Gerald Henderson – 31 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty. Razem daje to 60 punktów, 12 zbiórek i 11 asyst.

Reszta „Szerszeni” przyczyniła się do zwycięstwa głównie na tablicach i w obronie. Zupełnie jakby ich plan brzmiał: „Dajcie grać głównie Walkerowi i Hendersonowi, pokażmy jak wygląda prawdziwa obrona Toronto Raptors”.

Nie chcę szerzyć paniki. Dziwi mnie tylko, że mieliśmy po powrocie do ACC się odbudować, a my przegrywamy ze skutecznością 39% z gry i 32% za 3, kiedy jedynie Greivis Vasquez, James Johnson, Tyler Hansbrough i Amir Johnson pozostawiają po sobie w pełni pozytywne wrażenie – łącznie zgarniając 32 punkty (13 – 19 z gry) i 17 zbiórek.

Uczepiłem się dzisiaj tych liczb. Gramy chaotycznie w ataku, staramy się szybko wyprowadzać piłkę, ale wyraźnie nie pasuje to do naszego stylu gry. Akcja kończy się wymuszonym pudłem, albo stratą.

Toronto Raptors byli przez chwilę na prowadzeniu i kilkakrotnie odrabiali straty. Czwarta kwarta była grą nerwów, lecz Walker i Henson bez problemu trafiali nawet trudne rzuty z dystansu czy przez ręce.

DeRozan… DeRozan…

Czekamy na powrót DeMara DeRozana, ale tak jak pisałem w innych artykułach – nagle wszyscy oczekują, że będzie on złotym środkiem.

Nie jestem jasnowidzem. Może taka właśnie jest sytuacja, jak napisał niedawno Toros na facebooku – może wszyscy są już zmęczeni i czekają tylko na jego powrót. Może dlatego właśnie dłuższa przerwa na przygotowania, bo przecież miał już być z nami na mecz z Hornets, ale jeszcze nie czuje sie na siłach by sprostać wymogom całego świata?

Bez paniki

Wiele osób pisze o transferach, o dołach, o kryzysach. Sam piszę ten artykuł traktowany paniką, jak w tych snach, kiedy z jakiegoś powodu śpimy w domku umieszczonym kilka kilometrów nad ziemią, nagle coś zaczyna trząść, spadamy z łóżka i okazuje się, że ten domek nie ma podłogi, a my spadamy w dół bezradni.

Jednak nie wysuwałbym od razu żadnych wniosków, tym bardziej oskarżeń. Kibicom zawsze łatwo jest osądzać trenerów, kiedy nie ma kogo. Nie liczmy również na transfery, jakby Masai Ujiri panował nad umysłami pozostałych GM’ów. To zawodnicy muszą wydostać się z tego dołu, to oni zarabiają miliony i muszą odowodnić, że są ich warci.

Nie będzie asyst i ładnych akcji jeśli koszykarze nie ufają sobie, bo ten nie trafił przed chwilą za 3, ten władował się pod kosz, gdzie stało 3 obrońców, a ten postanowił rzucić z obrotu i odchylenia jednocześnie.

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
9 stycznia, 2015