Wielki powrót Nets obroniony przez Dinozaury. 2 – 3 dla Raptors!

Mefju A,1 maja, 2014

Raptors @domgallippiZ pewnością wiele osób nie mogło spać po tym horrorze. Nie dość, że zakończył się o 4:30, kiedy wstawało już słońce, to jeszcze obie drużyny podarowały nam ogromny ładunek emocji. To był chyba pierwszy mecz w tej serii, w którym jedna z ekip odjechała na tak wielką przewagę i jednocześnie pierwszy w którym druga dokonała tak wielkiego powrotu.

Przebieg spotkania

Pierwsza kwarta zapowiadała kolejny ciężki mecz. Brooklyn Nets zdołali nam odjechać nawet na 6 punktów. Trener poprosił o czas, wprowadził kilka zmian i wystartowaliśmy. Nasz team poprowadzili Amir Johnson (9 pkt w kw.), oraz Kyle Lowry (8 pkt). Ten drugi nabierał tempa do jednego z najlepszych występów w swojej karierze. Na koniec kwarty dwa razy trafił za 3, dzięki czemu wynik stał się korzystny dla Toronto: 25 – 28.

Wielu z wrażenia wstało wtedy z miejsc. Nieświadomi, że prawdziwe emocje dopiero nadchodziły.

Druga kwarta to dominacja naszej drużyny. Nie będę się rozdrabniał, bo wychodziło nam wszystko. Nets trzymał przy życiu Teletovic (8 pkt w kw.). Pod koniec swoją pierwszą trójkę trafił Terrence Ross. Wynik poprawił jeszcze Kyle Lowry najpierw floaterem, później rzutem szczęścia za 3 pkt.

44 – 62 dla Raptors.

Trzecia część gry, wciąż toczyła się na naszą korzyść. Swoboda naszych koszykarzy, lżejsza obrona, ewidentnie oszczędzaliśmy siły na czwartą kwartę. Do życia obudził się ratunek ekipy z Brooklynu.

Joe Johnson był nie tyle jedyną bronią Nets. Był bardzo skuteczną bronią. W 12 minut rzucił 18 punktów i o ile na tamtą chwilę nie było czym się przejmować – dosłownie dawaliśmy mu grać, punkty te odbiły się na nas w najważniejszych sekundach meczu.

Prowadziliśmy 69 – 91, kiedy wszystko stanęło. Przypomniał mi się film z Golden State Warriors w roli głównej emitowany 3 Grudnia 2013.

(Tutaj następuje rozmycie obrazu)

Warriors w 21 minut rozbili naszą 27 punktową przewagę, a do tego wygrali całe spotkanie (112 – 103). Wtedy nasza drużyna znów zasłynęła w lidze w negatywny sposób, a kibice NBA mieli nowy temat do żartów.

Tym razem nasza przewaga wynosiła 22 oczka, kiedy Nets tak mocno podkręcili swoją obronę, że Raptors mieli problemy z przedostaniem się przed linię za 3 pkt, a co dopiero pod kosz! Niektórzy stracili wiarę w zwycięstwo. Sam jestem z tych co wierzą do końca, ale zacząłem się bać: Znowu będzie pośmiewisko?

NBA TV…

Pozostało 3:19 do końca spotkania, kiedy Nets wyrównali 101 – 101.

My jednak nie byliśmy już tą drużyną z grudnia. Zaraz po krótkiej przerwie wyszliśmy na prowadzenie 101 – 106, którego już nie straciliśmy. Mimo głupich błędów jak faul Amira Johnsona, który kosztował nas 4 punkty, czy niezaliczony goaltending Jonasa Valanciunasa z ostatniej sekundy gry.

W rezultacie osiągnęliśmy mecz doskonały dla telewizji. Wielka dominacja, wielki comeback, nerwowa końcówka..

Kyle Lowry rozegrał jeden z najlepszych meczów swojego życia. Kiedy podwajany DeRozan nie miał żadnej swobody, ktoś musiał rzucić te 30 pkt.

Reszta drużyny również zasługuje na pochwały, każdy dołożył się do wyniku, jednak to Lowry zostaje MVP meczu :)

Photo: D Gallippi @domgallippi, twitter

Wyróżnieni:

MVP Meczu: Kyle Lowry

Najlepsi gracze Raptors: Kyle Lowry: 36 pkt, 6 ast; DeMar DeRozan: 23 pkt, 6 zb, 5 ast, 3 prz; Jonas Valanciunas: 16 pkt, 6 zb; Greivis Vasquez: 15 pkt, 6 zb;

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
1 maja, 2014