Zwycięstwo z Nuggets

Mefju A,13 lutego, 2013

Przywykliśmy już do wyrównanych końcówek. Jednak taka czwarta kwarta jak wczoraj nie trafia się zbyt często. Ale od początku!

Pierwsze 12 minut to był kolejny już sparing w wykonaniu przeciwnika. Oczywiście Raptors to wykorzystali zdobywając łatwe punkty, oraz próbując efektownych wsadów, a o lekkości z jaką podchodzili nasi zawodnicy najlepiej mówią 4 nieudane Alley-Oopy. Loby rzucane były kiedy tylko nadarzała się okazja, ale zaczarowany kosz nie pozwalał na kończenie takich akcji. Wygraliśmy tą kwartę 28-21.

Wkurzający George Karl

Nie wazne kim jesteś, nie ważne kogo masz w drużynie, mecze z Denver Nuggets nigdy nie są proste.

Rudy Gay złapał na początku drugiej kwarty dwa faule z trzech dotychczas, przez co musiał usiąść na ławie. Między innymi z tego względu Raptors dali sobie dokopać. Zakończyliśmy ten etap spotkania obrywając 26-31. W Nuggets szalał nie kto inny jak Ty Lawson. Tylko w tej kwarcie zdobył 16 punktów!

Brzydka trzecia kwarta

Kolejny raz również gramy tragicznie w 3 kwarcie. Rudy szybko złapał czwarte przewinienie i znów zszedł z boiska. Denver podwajali naszych zawodników co doprowadzało do głupich strat (6 w tej części gry) i nietrafionych rzutów. „Ale jakoś to szło” … Dobrze spisywał się Landry Fields, który zdobył tutaj 8 punktów i razem z DeRozanem utrzymywał nas przy życiu.

Masz problem? Wezwij Lucasa!

John Lucas wszedł pod koniec 3 kwarty i grał jeszcze przez 8 minut ostatniej. Oczywiście nie bez powodu. Zdobył w tym okresie 14 punktów, a w międzyczasie Dwane Casey zastosował dobry ruch – przesunął Lucasa na pozycję rzucającego, a na jedynkę wszedł Kyle Lowry. Dzięki takim zagrywkom nasza drużyna odzskała swobodę w rozgrywaniu akcji. Nuggets musieli zrezygnować z podwajania, aby nie tworzyć czystych pozycji na skrzydłach.

Oczywiście nie wyglądało to tak pięknie jak się może wydawać po tym co piszę. Na początku wspomniałem o nietypowej końcówce spotkania, a to dlatego, że żadna drużyna nie mogła przejąć inicjatywy. Rozgrywka toczyła się „łeb w łeb”, a raczej „punkt w punkt”. Jeśli jednej drużynie udawało się wyjść na 4-punktowe prowadzenie, to za chwilę zaliczali stratę lub nietrafiony rzut, a obie drużyny grały tak precyzyjnie, że w zasadzie każda akcja kończyła się koszem.

Kolejny Game Winner Rudy’ego Gay’a

Kiedy już Lucas nie mógł rzucać trójek na boisku pojawił się Alan Anderson i – wreszcie – Rudy Gay. Anderson we wczorajszym spotkaniu wrócił do trafiania rzutów, a to bardzo przydało się naszej drużynie – w szczególności w ostatnich minutach meczu. Zdobył 10 z ostatnich 12 punktów Raptors. Na 25 sekund do końca spotkania nie trafił swojego rzutu, ale szczęśliwie zdobył zbiórkę, co dało nam posiadanie piłki niemal do końcowej syreny. Taki rozwój wydarzeń wykorzystał Rudy Gay i Nuggets mieli już tylko 4 sekundy na rozegranie akcji. Zbyt mało.

Kolejny raz zacięty mecz stał się naszym zwycięstwem 109 do 108. Drużyna powoli wraca do tego co oglądaliśmy jeszcze bodajże miesiąc temu, kiedy wszyscy zawodnicy dokładali się do wyniku spotkania. Valanciunas i Bargnani prezentują się całkiem dobrze, a zwłaszca ten pierwszy (8pkt i 8zb)

Najlepsi z Raptors:
DeMar DeRozan – 22pkt i 8zb, Rudy Gay – 17pkt, John Lucas – 14pkt. Kyle Lowry wyrobił kolejne Double-Double – 10pkt i 11as.

Warty zauważenia jest wynik Ty’a Lawsona – 29pkt, 9 asyst, a do tego 3 przechwyty.

Media:
Skrót meczu – http://youtu.be/C0tagCgnVzM
Game winner Rudy’ego – Game winner Gay’a z meczu z Nuggets
Wsad DeMara – Wjazd i wsad DeRozana
Wsad Terrence’a – Terrence Ross wsad w SZYBKIM ataku

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
13 lutego, 2013