Zwycięstwo w bitwie o Atlantyk!

Damian,28 stycznia, 2014

patrigBrooklyn Nets po słabym starcie rozpoczęli pogoń za czołówką wschodu, w której już od miesiąca swoje miejsce znajdują podopieczni Dwane’a Casey’ego. Dzisiejszy pojedynek zapowiadał się jako pasjonująca walka pomiędzy dwoma liczącymi się drużynami Dywizji Atlantyckiej. Tak też było. Emocji na pewno nie zabrakło, do samego końca obie ekipy zapewniły widzom wielki spektakl, który zakończył się na nasze szczęście sukcesem gości z Toronto 104-103.

Pod nieobecność DeMara DeRozana, role pierwszoplanowe przejęli Kyle Lowry i Jonas Valanciunas. Rozgrywający Kanadyjczyków zanotował 31 punktów i 7 asyst. Litewski center wykazał się walecznością pod tablicami i znacząco wsparł drużynę w drodze po zwycięstwo 20 punktami i 13 zbiórkami przeciwko takiej marce, jaką jest Kevin Garnett. Nie wolno zapomnieć o wsparciu Patricka Pattersona (15pkt), którego akcja na pewno długo zapadnie kibicom w pamięci (ale o tym później, ze szczegółami).

Historia nie lubi rozdrabniać się nad przegranymi, ale Ci najbardziej heroiczni zasługują na odnotowanie. Paul Pierce bronił twierdzy Brooklyn jak mógł, trafił 7 trójek i w sumie zdobył 33 punkty. Skuteczny był także Andray Blatche (8/11, 20pkt). Defensywa Toronto poradziła sobie natomiast z tym, kto zawsze siał największe spustoszenie – Joe Johnsonem. Na 10 prób, trafił ledwie 3 i zatrzymał się na 12 oczkach.

Obie drużyny zaczęły od mocnego wejścia z obwodu i wymieniły się serią celnych trójek Rossa, Pierce’a i Lowry’ego. O dalszym wyrównanym boju świadczy wynik po 12 minutach gry- 26:25 dla gospodarzy. Po przerwie scenariusz wiele nie odbiegł od pierwszej odsłony, na wejściu swoje trójki trafili Vazquez i ponownie Ross. W grze pozostawał jednak skuteczny Blatche, który niwelował przewagi wypracowane przez gości. W ostatniej minucie zza łuku ponownie trafiał Lowry. Najpierw zdobył 3 punkty „po ludzku”, natomiast równo z syreną umieścił piłkę w koszu ze swojej połowy, 57-56 Toronto!

Mimo, że tym razem przerwa była dłuższa, również nie wybiła z rytmu zawodników i nie zachwiała przebiegu meczu. Zarówno Toronto jak i Brooklyn prezentowali równy poziom, a także imponowali walecznością pod tablicami. Po 36 minutach znów jeden punkt dzielił obie ekipy, tym razem na prowadzeniu Toronto, 82-81.

Zapowiadało się na pełną emocji końcówkę, w której ekipa z New Jer… Brooklynu liczyła na rozstrzygnięcie meczu na swoją korzyść, znając problemy z presją towarzyszącą często graczom Toronto w takich momentach. Początkowo Raptors odbiegli na 9 punktów (94-85), jednak z czasem przewaga topniała, głównie ze względu na trójki Paula Pierce’a. To właśnie on odmienił losy meczu i z +7, drużyna gości osiągnęła wynik -4 (96:100). 17 sekund przed końcem dwa rzuty wolne wykorzystał nie kto inny jak „The Truth”, jednak Salmons odpowiedział lay- up’em. Po timeoucie fatalne podanie Derona Williamsa przejął Patrick Patterson, szybko przedostał się na połowę rywali, odegrał do Lowry’ego, który zwrócił piłkę nadawcy. Patterson nabrał obrońcę na pompkę i oddał celny rzut. Pierce nie zdołał już odwrócić wyniku.

Raptors wygrali 104-103 i z powrotem wrócili na 3. miejsce w konferencji. Przed pojedynkiem z Orlando można być dobrej myśli i oczekiwać umocnienia pozycji w czołówce wschodu.

Wyróżnieni:

MVP Meczu: Kyle Lowry

Najlepsi gracze Raptors: Kyle Lowry - 31 pkt, 7 as, 5 zb, 5 prz; Jonas Valanciunas - 20 pkt, 13 zb; Patrick Patterson - 15 pkt;

Z miłości do koszykówki:
Damian
28 stycznia, 2014