Pierwszy atak na szczyt wschodu

Mefju A,2 listopada, 2014

Po słabym – ale zwycięskim – meczu z Orlando Magic (108-95) możemy podelektować się drugim miejscem w tabeli Konferencji Wschodniej. Na pierwszym miejscu znajdują nasi dzisiejsi przeciniwcy, Miami Heat. Będzie to nasza pierwsza i miejmy nadzieję nie ostatnia walka o pozycję nr. 1.

Na początek jednak kilka słów na temat walki z Orlando Magic.

Defensywa. Po naszej stronie przez większość meczu nie istniała. Młodzi zawodnicy Orlando Magic robili co im się podobało i o ile po pierwszej kwarcie jakoś trzymaliśmy wynik na naszą korzyść (29 – 26), tak pod koniec drugiej to właśnie Magicy budowali swoją przewagę.

Liderzy drużyny zagrali, jak na nich przystało – 26 punktów (50%) i 8 zbiórek od DeRozana, plus 21 punktów i 5 asyst od Lowry’ego przypomniały nam, dlaczego ich tak wielbimy.

Dobry występ naszych wysokich. Jonas Valanciunas z double-double: 10 punktów, 11 zbiórek – oby tak do końca sezonu, oraz kolejne spore liczby od Amira Johnsona: 14 punktów i 6 zbiórek.

Gorszy dzień Greivisa Vasqueza (1 – 9 z gry) i Patricka Pattersona (1 – 7) na szczęście nie wpłynął zbytnio na ogólny wynik.

48 – tyle razy nasi zawodnicy stawali na linii rzutów wolnych, trafiając 38 prób. W ten sposób uratowaliśmy się przed porażką.

Dzisiaj nowe spotkanie, w którym będziemy już potrzebować dobrego przygotowania ze strony wszystkich zawodników.

Miami Heat w tym sezonie będą walczyć o respekt całej ligi. Po utracie jednego z najlepszych koszykarzy, LeBrona Jamesa, muszą udowodnić, że ich drużyna jest coś warta i bez niego. Zwycięstwa najpierw z Washington Wizards, a wczorajszej nocy z Philadelphia 76ers, świadczą o tym, że nie można ich lekceważyć i trzeba spodziewać się twardej walki.

W świetnej formie jest Chris Bosh, który w dwóch występach zdobył łącznie 56 punktów, 23 zbiórki i 8 asyst, w tym 15 zbiórek przeciwko Washington Wizards.

Niestety to nie jedyna broń tej drużyny. Uważać trzeba na Dwyane’a Wade’a, który mimo słabej skuteczności przeciwko 76ers (4-18) wcale nie jest mniejszym zagrożeniem. Ponadto poprawnie prezentują się nowe nabytki – Shawne Williams i Luol Deng.

Bosha nie zatrzymamy. Wade (jeśli zagra) może sprawiać problemy. Jednak grając dobrze w obronie powinniśmy skutecznie ograniczyć pozostałych zawodników. Jak będzie? Przekonamy się za kilka godzin.

Mecz rozpocznie się o 00:00, zapraszamy do wspólnego oglądania.

Z miłości do koszykówki:
Mefju A
2 listopada, 2014